Thursday, August 9, 2018

Warszawskie Getto - 1941 - 1942 - 1943- 1944 - 4 miejsca i zdjęcia opowiadają

W Przygotowaniu


1941
Ulica Nowolipki. po lewej kamienica nr 61, po prawej bliźniacza 68 i 70. Ciekawe są te dwie modernistyczne kamienice z zaokraglonymi narożnikami. Mają taką a nie inną formę bo miały stać po przekątnej planowanego skrzyżowania przedłużonej ul. Żelaznej do Nowolipek i dalej na północ. Dzieki tej tak specjalnej architekturze łatwo rozróznic te kamienice nawet na zdjeciach lotniczych.
Wracając do zdjecia - wygląda na to ze oficer Wermachtu przyjechal z ciezarówką po meble, pianino itp. do "swojego" nowego mieszkania w "dzielnicy niemieckiej". Dzieci wyglądają jak wypuszczone na przerwe miedzy lekcjami...
Nowolipki 68 to swiecka zydowska szkola podstawowa której dyrektorem byl Lichtensztajn i tam schowano (Lichtensztajn+dwóch mlodych) pierwsza czesc archiwów Oneg Szabat.


1941






Siedziba zarządcy do spraw wywozu gruzu z getta. Kilka zdjęć kamienicy i okolicy wykonanych z tego budynku znajduje się w archiwach MPW pod hasłem "Bonifraterska".

To też surowiec. Na placu widać cegły, gruz, stal, drewno ... Po to utworzono KL Warschau, żeby zrabować co się da.
Tu lepsze ujęcie. Oba zdjęcia wykonał Józef Jerzy Karpiński „Jerzy”

Historia nieruchomości zlokalizowanej w Warszawie przy ulicy Bonifraterskiej 15 (w budynku frontowym) + 1 (w oficynie) ..

Monday, August 6, 2018

Halina Birenbaum - Dzień, w którym wyprowadzili Korczaka





Dzień, w którym wyprowadzili Korczaka
Halina Birenbaum

O Januszu Korczaku powiedziano i napisano wiele w różnych krajach, w różnych językach.
Nie znałam Go w owych dniach, ledwie przeczytałam wtedy cokolwiek z jego książek, byłam jeszcze dzieckiem. Powróciłam do nich po latach, jako kobieta wolna. Po wojnie. Byłam już wtedy matką.
Książki Janusza Korczaka porwały mnie, zachwyciły. Pokochałam je, czerpałam z nich otuchę, wzniosłam się dzięki nim do wyższego, wspaniałego świata, przez co życie nabrało dla mnie głębszej i większej wartości. I tylko teraz pojęłam, czym była ta wielka, przytłaczająca trwoga owego dnia w getcie warszawskim – podczas akcji wysiedleńczej, rzekomo – na Wschód...
Wszyscy Żydzi mieli zostać wysłani tam w swej ostatniej podróży.

Na początku łapanek sierociniec Korczaka – podobnie jak "szopy" (warsztaty) i rozmaite użyteczne przedsiębiorstwa pracujące dla Niemców – był bezpieczną stacją. Rzekomo pewną... Bo cóż, oprócz śmierci w Treblince lub przedtem na miejscu, było wówczas pewne? Istniały jednak złudzenia i wiara, silne, niczym żelazo. I wszyscy starali się za wszelką cenę dostać do "szopów", aby się uratować. Zazdroszczono szczęściarzom, którzy posiadali zezwolenia i szanse na życie, na pozostanie w getcie, na nie zesłanie na "Wschód".

Ukrywaliśmy się, przechodziliśmy z piwnicy do piwnicy, ze strychu na strych – z jednych ulic na drugie. W strachu, w napięciu. Jeszcze dzień, jeszcze dzień, jeszcze godzinę, jeszcze minutę. Wierzyliśmy, że wojna się skończy i minie ten koszmar. Byle przetrwać, przetrwać i przeżyć. Przeciw władzom niemieckim. Wszelkimi środkami.


Nie oglądaliśmy się na złapanych, na znikających w wagonach bydlęcych. Widzieliśmy i czerpaliśmy otuchę u tych, co pozostawali, potrzebnych rzekomo, "dozwolonych" i "pewnych". Sądziliśmy, że będziemy pośród tych wyjątków, którym udało się uniknąć wagonów, to znaczy pośród żydów "potrzebnych".

Aż jednego jasnego dnia, w godzinach porannych spadła wieść, która zmroziła nam krew w żyłach: powiedziano, że Korczak z wszystkimi dziećmi został wyprowadzony. że wyciągają z "szopów" wybranych pracowników i wloką ich do pociągu, na Umschlagplatz!...

Rozwiało się złudzenie "pewności" oraz wiara, że niektórzy będą mieć szanse, że przynajmniej wyjątkowe jednostki pozostaną...

Tego dnia ja, wówczas dziecko, znów zobaczyłam dorosłych złamanych rozpaczą, płaczących. Dotąd byli przeświadczeni, że Korczak z dziećmi, jako słynni, wyjątkowi – będą pośród tych, którym dane jest żyć.

W owych czasach ludzie już nie dziwili się niczemu, nic ich nie zdumiewało. Przejęci grozą, jedynie wyciągali wnioski, szybko przystosowywali się, wyostrzali swe reakcje, ulepszali kryjówki. Ale wyprowadzenie sierocińca Korczaka wstrzasnęło wszystkimi. Jeszcze jeden fundament naszego życia, stacja rozjaśniająca ciemności – padła. Los nas wszystkich został przesądzony.
Nigdy nie pojęliśmy tego tak dobitnie i bezlitośnie jak tamtego, pamiętniego dnia 5 sierpnia 1942 roku, gdy Korczak z dziećmi, spokojnie i z godnością poszedł na śmierć.

(opublikowane w Nowinach Kurierze, Tel Aviv)


Tak jak Halina napisała to po protescie/samobójstwie Czerniakowa następnym szokiem dla Getta Warszawskiego było wyprowadzenie na Umszlag, Korczaka i dzieci. 
Wtedy już było wiadomo że los wszystkich mieszkanców Getta Warszawskiego został przesądzony.

Sunday, August 5, 2018

Wieczorem w środę 5 sierpnia 1942 roku do stosu butów w obozie śmierci Treblinka dorzucono 239 par butów i sandałków dzieci z Domu Sierot Janusza Korczaka


Dzisiaj obchodzimy 76 rocznicę śmierci Janusza Korczaka.
Zawsze Go traktowałem jako mojego dziadka, "starszego człowieka".
Nagle okazuje się że miał tyle samo lat co ja obecnie - "młody człowiek!"
Zamordowali Go w komorze gazowej obozu zagłady w Treblince.


5 sierpnia 1942 r. wywieziono z Umschlagplatzu do obozu zagłady w Treblince ponad 6600 osób. Wśród nich był Janusz Korczak, jego współpracownicy, Stefania Wilczyńska i 239 dzieci z Domu Sierot. Drogę z Siennej na Umschlagplatz przeszli pieszo w strasznym upale. Na "Umszlagu" załadowano ich do bydlęcych wagonów. Zatrzasnięto drzwi wagonów i nikt już nigdy nie widział byłych mieszkanców Siennej nr. 16!
Tego samego dnia wywieziono tysiące dzieci z innych sierocińców i domów opieki, razem z opiekunami i wychowawcami.
Janusz Korczak, dziesięcioro wychowawców i 239 dzieci zostali dnia 5 sierpnia 1942 wyprowadzeni na Umschlagplatz. Zostali wyprowadzeni bramą przez budynek na ulicy Śliskiej 9.   Zdjęcie zrobione 2 lata pózniej, w sierpniu 1944 roku po Powstaniu Warszawskim.

Pamiętnik Korczaka "urwał się" 4 sierpnia 1942 roku.

„Podlałem kwiaty, biedne rośliny sierocińca, rośliny żydowskiego sierocińca. Ziemia spieczona odetchnęła. Przyglądał się mojej pracy wartownik. Czy go drażni...".

Pamiętnik znalazł mój ojciec, Misza Wasserman Wróblewski (Pan Misza), wieczorem dnia 5 sierpnia 1942 roku w pustym budynku Domu Sierot na Siennej. Przeniósł Pamiętnik i inne dokumenty Korczaka do Felka Grzyba na ul. Ostrowska czyli do Dużego Getta.

Moja mama, Lucyna Perła Rozental wspomina: 5 sierpnia, moje urodziny (24 lata), godzina 10-11 rano, to był gorący letni dzień, wyjrzałam przez okno bo usłyszałam głosy i dźwięki. Z lewej, widziałem jak tłum ludzi idzie z południowej części getta. Prowadzeni byli środkiem ulicy przez żołnierzy w niemieckich mundurach. Nie wiem, czy żołnierze to byli Niemcy lub Estończycy lub Ukraińcy. Nagle zobaczyłem w tłumie dorosłych, dzieci i dr. Janusz Korczaka. Janusz Korczak szedł pierwszy, ciężkimi krokami, za Nim dzieci. Nikt nie mówił. Nie śpiewał. Kilka osób stało wzdłuż chodników. Moja pierwsza myśl Gdzie mój Misza (Michał), który pracował jako wychowawca w sierocińcu Korczaka. Od razu stwierdziłam, że go tam nie było. Misza był bardzo wysoki, ponad 1,83 cm długości, i zawsze górował w tłumie dzieci na podwórku Domu Sierot. Misza był czasami nazywany przez dzieci - żyrafa ze względu na wzrost. Teraz jednak nie było jego wśród nich. Nie patrzyłam na innych nauczycieli których znałam. Widziałam Korczaka, a potem automatycznie szukałam tylko Miszy. Po kilku sekundach, dzieci oddaliły się.

Jak wyglądała ostatnia droga Korczaka i dzieci z Umszlagu do Treblinki? Tego nigdy się nie dowiemy. Znając fakty, opowieści naocznych świadków, uciekinierów z innych deportacji do Treblinki możemy sobie tylko próbować wyobrazić co się działo w wagonach i jak to naprawdę wyglądało?

Wiadomo że 5 sierpnia był upalnym dniem. Wiadomo też że transport tego dnia to 6623 osoby stłoczone w 60 wagonach.

Wagony bydlece miały szczeliny okienek zaszyte drutem kolczastym. Przez te szczeliny dostawało się troche swiatła i powietrza. W wagonach był żrący oczy i szczypiący gardło wyziew chloru. Podłoga wagonu była dla celów higienicznych zalana rozcienczonym wapnem i chlorem. Prawdopodobnie 239 dzieci z Korczakiem i Wilczyńską i z innymi pracownikami Domu Sierot zostało zapakowanych do dwóch wagonów.

Wieczorem do stosu butów dzieci
ęcych w obozie śmierci Treblinka 
dorzucono 239 par butów i sandałków dzieci Domu Sierot.

6 sierpnia przyjechał nowy pociąg z Umszlagu i przywiózł 10.085 osób.
7 sierpnia przyjechał nowy pociąg z Umszlagu i przywiózł 10.672 osoby i do stosu butów dziecięcych w obozie śmierci Treblinka dorzucono kilka tysięcy par butów i sandałków....

Janusz Korczak - hans sista steg den 5 augusti 1942 i Waszawas Getto - 239 par barnskor i Treblinka

Sliska(gatan) nr. 9. Genom den porten lämnade Korczak. 239 barn och tiotal lärare sista locum av barnhemmet Dom Sierot och gick mot Umschlagplatz och döden i Treblinka. 

Idag är den 5 augusti, min mammas födelsedag. Denna dag är också Korczaks dödsdag. För 76 år sedan (5 augusti 1942) såg min mor Janusz Korczak och barnen på väg till Umschlagsplatz och döden i Treblinka. 

Hon titade ut genom förstret i huset på Zamenhofgatan (Wildstrasse) och såg genast att min far som arbetade vid Dom Sierot sedan 1933 var inte med. Hon såg Korczak, Stefa, barnen och lärarna. Ingen som var lång som Pan Misza.

Min far (Misza Wasserman Wroblewski) hade, tack vare arbetet utanför gettot som Korczak ordnat för honom, lämnat barnhemmet tidigt den 5 augusti 1942 denna ödesdag. På det sättet undkom han deportationen. Arbetet utanför gettots murar har troligen räddat hans liv.

Min far beskrev ödesdagen, onsdagen den 5 augusti 1942:
Korczak hälsade på oss som vanligt, tidigt på morgonen, när vi gick till arbetet. Efter att ha passerat gettoportarna på väg ut märkte vi att gettot var omringad av militära och polisära styrkorna, bland annat de brutala lettiska förbanden. Utan att reflektera mera på detta gick vi i grupp till Elfte Novembergatan nr 21 som låg på andra sidan av floden Wisla, där vi arbetade vid ett magasinbygge.

Vi kom tillbaka till gettot vid sextiden på kvällen. Gatorna i Lilla gettot var helt tysta, utan liv, de gator som alltid brukade vara fyllda och bullriga. Vi uppfattade det som tecken på en katastrof. På vägen till hemmet fick vi information om att det har varit en deportation. Barnhemmet var tomt. På matborden fanns tallrikar och muggar med ouppdrucket te. 

Jag gick in i Korczaks rum, ett fönsterlöst utrymme som han delade med flera sjuka barn. Hans säng och barnens sängar var avdelade med små gröna skärmar. På bordet låg Korczaks tråd-(metall)glasögon. Bredvid stod en karbidlampa (i skenet av den brukade han skriva sina iakttagelser om barnen och sin dagbok). I två väskor under Korczaks säng fanns olika dokument. Vi samlade dem i en större väska. Jag tog också hans glasögon.
I två väskor under Korczaks säng fanns olika dokument. Vi samlade dem i en större väska.
Jag tog också hans glasögon berättade Pan Misza.

I skydd av mörker gick min far och de tre ynglingarna över bron till Stora gettot och gömde sig hos en före detta elev från hemmet Felek Grzyb. Bara min far överlevde Förintelsen.

I samma ögonblick så tillkom det 239 par skor vid högen "Barnskor" i förintelselägret Treblinka. Skorna skulle återanvändas, dock inte utav de judiska barnen.