Monday, August 7, 2017

Propagandowy opis 5 sierpnia 1942 roku - ostatnich godzin Korczaka i 239 dzieci

Gdy Niemcy zobaczyli Korczaka, pytali: Kim jest ten człowiek?, salutowali, a jeden to sobie przypomniał że czytał Bankructwo małego Dżeka i chciał Korczaka ocalić. Nawet Służba Porządkowa stanęła na baczność i salutowała.
Nieprawdziwa lecz wielokrotnie opisywana i przedstawiana w filmach scena pochodu pięknie ubranych, śpiewających dzieci jest kwestionowana przez innych świadków.

Relacją niestety delektuje si
ę i Muzeum Polin i ŻIH. Dopiero w drugiej części swoich opisów jest serwowana prawda. Sprytnie!
Kolorowa i przekolorowana prawda o deportacji Korczaka i Domu Sierot.

Inną relację przytacza moja mama, Lucyna Rozental, Marek Rudnicki i wielu innych naocznych 
świadków. Marek Rudnicki opowiadał mnie w Paryzu jak to Korczak już tak wymeczony ze tylko z powodu jego stanu stawali czesto w cieniu jakiegoś domu. On również ocenił ze Korczak prawdopodobnie umarł w wagonie w drodze do Treblinki.

Joanna Olczak-Ronikier, pisze w "Korczak. Próba biografii". "Naoczny świadek zapamiętał tę scenę inaczej: Korczak, bardzo już chory i wyczerpany, ledwie powłóczył nogami, dzieci, sparaliżowane przerażeniem, szły w całkowitej ciszy".

Ku tej samej wersji skłania się Jacek Leociak z Centrum Badań nad Zagładą Żydów PAN. "Uważam, że Janusz Korczak mógł nie dojechać żywy do Treblinki. Prawdopodobne, że - uwzględniając bardzo zły stan jego zdrowia - zmarł on z wycieńczenia podczas morderczej podróży”.

W kwietniu 1942 r. Korczak pisał do swojej wieloletniej współpracowniczki Natalii Zandowej list gdzie szczegółowo przedstawiał swój zły stan zdrowia: „przyjść nie mogę, bo jestem stary, zmęczony, słaby i chory. (...) bolała głowa, bolały plecy i nogi, i ręce, i kaszel męczył, (...) zmęczyłem się, ale w nocy nie wypocząłem. Wiecie, jak źle jest, kiedy coś boli, kiedy z trudem człowiek wstaje i chodzi – kiedy mu zimno i ma dreszcze, i kaszle”.

Doktor Mordechaj Leński, który badał Korczaka w getcie, wspominał: „Był wychudzony, policzki miał pokryte czerwonymi plamami, oczy płonęły. Mówił szeptem, oddychał z trudem. Prześwietlenie ujawniło wodę w klatce piersiowej. Dr Korczak nie przejął się tym. Zapytał, do jakiego miejsca dochodzi wysięk. Gdy się dowiedział, że woda nie doszła jeszcze do czwartego żebra, machnął ręką”.

W czerwcu 1942 r. Korczak poddał się operacji zaniedbanego wrzodu w okolicach łopatki. Stella Eliasbergowa wspominała, że miesiąc później Korczak był w bardzo złym stanie. „Osłabione serce, nogi i stopy miał tak spuchnięte, że musiał kłaść się na parę godzin do łóżka” - tłumaczyła.

Prof. Leociak ocenia, że zły stan zdrowia Korczaka mógł sprawić, że nie zniósł on trudów podróży. "Trzeba pamiętać, że była to wielogodzinna gehenna jazdy w wagonie zapełnionym do niemożliwości, gdzie przebywało nawet 150 osób. Podłoga była wysypana niegaszonym wapnem, na którą ludzie załatwiali swoje potrzeby fizjologiczne; +wszystko się gotowało+. W każdym wagonie, który dojeżdżał do Treblinki były trupy. Wielu ludzi próbowało się ratować, wyskakiwać z wagonów; część z nich zastrzelili strażnicy ukraińscy znajdujący się na dachach pociągów" - wyjaśnił.