The Fishing Season Never Ends: The "Fishy Business" of Exploded Legacies
Wednesday, May 13, 2026
Grupińska & Edelman - The Fishing Season Never Ends: The "Fishy Business" of Exploded Legacies
Zarzucimy Starego jeszcze raz? - Sezon na połowy nigdy się nie kończy - Grupińska i Eksploatacja Edelmana.
Ta makabryczna metafora idealnie ilustruje relację Anki Grupińskiej z dziedzictwem Marka Edelmana. Za życia był on powszechnie wykorzystywany jako autorytet moralny. Dziś, choć od jego śmierci minęło już prawie dwadzieścia lat, jego postać wciąż jest „zarzucana” do przestrzeni publicznej – sezon na połowy na jego nazwisku nigdy się nie kończy.
Grupińska – przez dekady budowała swoją karierę na bliskości z Edelmanem, jednak jej działania obnażają głęboko zachwianą, patologicznie chorą etykę dziennikarską. Trzy reporterki, (oprócz Grupinskiej, Zuchowska i Szczęsna), nie przestały go eksploatować nawet wtedy, gdy zaawansowany wiek i utrata zdrowia odebrały Edelmanowi kontrolę poznawczą nad własnymi wypowiedziami. Ewidentnym dowodem na to są materiały wideo, które nagrały i nieetycznie opublikowały na platformie Vimeo. Załączona powyżej transkrypcyjna wypowiedź Edelmana na temat Janusza Korczaka pokazuje, że utrwalono tam – mówiąc wprost – największe bzdury i nieścisłości historyczne, traktując majaczenia ciężko chorego człowieka jako wiarygodny materiał.
Samo nagranie dokumentuje tragiczną utratę godności, ukazując schorowanego Edelmana krzyczącego na dziennikarki: „Co ze mną się nie zgadzasz? Kiwnij głową”. Publikując suche transkrypcje z tych sesji, Grupińska dopuściła się podwójnej zdrady. Po pierwsze, upokorzyła historycznego Edelmana, wystawiając jego niedołężność na widok publiczny. Po drugie, sfałszowała zapis historyczny. Przyszli badacze, którzy po latach będą czytać wyłącznie tekst pisany, nie widząc fizycznego i psychicznego stanu Edelmana, zostaną wprowadzeni w błąd – wezmą splątane słowa demencji za świadome, racjonalne stanowisko trzeźwo myślącego lidera.
Śmierć Edelmana nie przerwała jednak tych żniw. Należy zadać fundamentalne pytanie: Jak długo jeszcze Grupińska będzie używać zwłok Edelmana do budowania własnej kariery i napędzania swojej pozycji zawodowej? Ostatnio, podczas burzliwego spotkania w Centrum Dialogu im. Marka Edelmana w Łodzi – które przypominało stalinowskie wiece ZMP, gdzie nikt nie miał prawa do odmiennego zdania – dawne słowa Edelmana na temat Palestyńczyków zostały przez Grupińską instrumentalnie użyte do uciszenia oponentów i wykreowania własnej osoby. Dokładnie tak jak synowie rybaka z dowcipu, nie pozwala ona Edelmanowi spocząć w głębinach historii, dopóki można wyciągnąć z niego kolejne „węgorze”."
Dziś, niemal 20 lat po jego śmierci, 'stary zostaje zarzucony raz jeszcze'. Grupińska instrumentalnie wykorzystuje dawne słowa Edelmana na temat Palestyńczyków, by legitymować własne poglądy i uciszać oponentów. To smutny finał procesu, w którym żywy człowiek stał się narzędziem, a jego śmierć nie zakończyła okresu połowu.
Takich E-.. z numerem jest setki ale chyba te kilka, dają pełny obraz Edelmana.
Tuesday, May 12, 2026
Dzieci muszą mieć kartę praw, reguły postępowania...
„Dzieci muszą mieć kartę praw, reguły postępowania... Kiedy miałem jedenaście lat, byłem przewodniczącym zarządu i prowadziłem organizację, taką organizację dziecięcą. Czytałem konstytucję... i wszyscy mieliśmy obowiązki... sprzątanie pokoi, w których spaliśmy, sprzątanie łazienek, zmywanie naczyń, przygotowywanie śniadań, wydawanie obiadów... Każde dziecko miało jakieś zadanie do wykonania... Co roku odbywały się wybory... W sierocińcu mieliśmy od siedemdziesięciu pięciu do osiemdziesięciu dzieci... więc zachodziły zmiany, ale każdy miał swój obowiązek. [Mieliśmy także] teatry... Zostałem nagrodzony, gdy miałem osiem lat, za grę w teatrze, w przedstawieniu, w komedii... Mam bardzo dobre poczucie humoru... i w bardzo krótkim czasie zyskałem sympatię ludzi. I takie jest życie — tak to powinno wyglądać. Tak mnie nauczono”.
Monday, May 11, 2026
Fighting Nazis by the Moral Shield, the Smile, Disgust and the Absence of Fear - Women during Warsaw Ghetto Uprise.
| Women fighters caught during the Warsaw Ghetto Uprising: they stared down their killers with a biological superiority that no bullet could erase. |
![]() |
| Women fighters caught during the Warsaw Ghetto Uprising: they stared down their killers with a biological superiority that no bullet could erase. |
Joy: The corners of the mouth turn up into a smile, and "crow's feet" appear at the corners of the eyes.
Anger: The eyebrows lower and the lower eyelids rise. The facial muscles become tense. Both the eyes and the mouth narrow. The mouth may also open slightly to reveal the teeth.
Disgust: The nose wrinkles and the upper lip rises while the eyebrows are lowered.
Contempt: The only expression displayed on just one side of the face; one corner of the mouth turns upward.
Sadness: The inner parts of the eyebrows are raised. The corners of the mouth turn down. Drooping eyelids.
Surprise: The eyebrows rise. The jaw drops.
Fear: The eyebrows rise and pull together. The lips form a straight line. Here, too, the mouth may open slightly. Often, the whites of the eyes are visible.
Here is the analysis of how these specific emotions, as defined by Paul Ekman, were used by the women of the Warsaw Ghetto as a form of psychological weaponry:
According to Ekman, contempt is the only asymmetrical facial expression (appearing on only one side of the face). It signals a sense of superiority—that the other person is beneath respect or consideration.
Joy/The Smile – Visual Sabotage
While Ekman describes a "true" smile as involving the eyes (Duchenne smile), the smiles seen in these ghetto photographs are often controlled and defiant. The Weapon: When a woman smiles at a camera intended to document her defeat, she performs an act of visual sabotage. Nazi propaganda required images of terror to "prove" their theories of racial superiority. A smile—even a cold or mocking one—makes the photograph useless for their propaganda. It shows a human being who remains unbroken, forcing the viewer to see a hero rather than a victim.
The Absence of Fear – Denying the Perpetrator's Reward
The most provocative thing for a perpetrator is the absence of the biological signs of fear: raised, pulled-together eyebrows and wide eyes showing the whites. The Weapon: By suppressing the biology of "paralyzing helplessness" and choosing a mask of indifference or stoicism, these women robbed the Germans of their "reward." A sadistic perpetrator feeds on the victim's terror. When the women refused to provide that feedback, the soldiers were left powerless in their own aggression. Their fearlessness was a shield that protected their inner self.
Disgust – Defining the Barbarian
Ekman describes disgust as a wrinkled nose and a raised upper lip. The Weapon: In their gaze toward the guards, one often sees a flicker of disgust. This flipped the Nazi narrative entirely: it wasn't the captive who was "unclean" or "subhuman," but the uniformed man committing the atrocity. Their disgust labeled the Nazis as the true barbarians, placing the moral judgment back on the perpetrators.
Several female historians nowadays say "protect" the female fighters, calling them victims and hiding these photos instead of showing their full strength. By treating the nudity not as a loss of honor, but as the final "combat zone," I want to give these women their agency back in a way that traditional or "protective" research often fails to do.
![]() |
| Women fighters caught during the Warsaw Ghetto Uprising: they stared down their killers with a biological superiority that no bullet could erase. |
While every woman was an individual who reacted in her own way, those who belonged to the resistance movements often shared a common "combatant's face." They used Paul Ekman’s basic emotions to rewrite history in real-time, right in front of their captors' eyes. They didn't just die; they stared down their killers with a biological superiority that no bullet could erase.
"To understand the unique 'bravery' of the Warsaw fighters, one must contrast their images with the harrowing photographs from the Liepaja massacres at Šķēde beach (December 1941). In the Liepaja photos, we see Jewish women forced to undress in the biting Baltic cold, moments before their execution. Their posture is defined by shivering vulnerability; they attempt to cover their nudity with their hands, their faces etched with the raw terror of those who have seen their families murdered seconds before. In Liepaja, the nudity is the final stage of a total, crushing dehumanization.
In contrast, the 'faces' made by the women of the Warsaw Ghetto Uprising—captured nearly two years later—tell a different story of the body. Unlike the women in Liepaja, the Warsaw fighters had experienced a period of military agency. They had held weapons; they had chosen to fight. This brief experience of freedom and power seems to have altered their relationship with their own bodies.
When the Warsaw women are forced to undress, they not only show terror; they show contempt. While the women in Liepaja were victims of a surprise genocidal sweep, the Warsaw women were prisoners of war who refused to surrender their 'militant spirit' even as they were stripped of their clothes. By comparing these two sets of images, it becomes clear that the 'minerna' (the faces) in Warsaw were a direct continuation of their armed resistance—a refusal to be reduced to the shivering, terrified state that the Nazi executioners in Liepaja had successfully imposed on their victims.
![]() |
What I meant with:
* Why is this photo placed at the top of my blog? Two reasons! If it appeared as photos below, it could be stopped by Facebook or other media as one can see the breast nipples. Probably for the same reason, the curatorial decision was taken at GFH to restrict public access to images of forced nudity. It reflects a shift in archival ethics aimed at protecting the dignity of photographed persons, though it simultaneously risks obscuring the militant agency of the subjects.
By removing these photos, curators are effectively disarming the fighter a second time. If the woman chose to meet the Nazi camera with a smirk or a defiant "face" while naked, that was her final weapon. By censoring the photo to "protect her," we are ignoring her chosen method of resistance in that specific moment.
Stroop, Jürgen. Raport Stroopa: „Żydowska dzielnica mieszkaniowa w Warszawie już nie istnieje!”. Opracowanie: Instytut Pamięci Narodowej (IPN), Warszawa: 2009.
„Szatańskie kobiety” - Oblicze jako broń: Ostatnie zwycięstwo kobiet z He-Chaluc podczas Powstania w Getcie Warszawskim - To nie był uśmiech radości, lecz uśmiech suwerenności!
![]() |
Kiedy patrzymy na fotografie nagich żydowskich kobiet z czasów Holokaustu, dostrzegamy dwa fundamentalnie różne stany ludzkiego ducha. W krajach bałtyckich, nad krawędziami masowych grobów kopanych przez Einsatzgruppen, aparat uchwycił ostateczną formę ludzkiej bezbronności. Tam nagość była ostatnim etapem industrialnego procesu mordowania; ofiary stoją w obliczu natychmiastowego końca, a na ich twarzach maluje się niewyobrażalny lęk, jaki pojawia się, gdy od śmierci dzielą sekundy.
Jednak na zdjęciach z powstania w getcie warszawskim z 1943 roku widzimy coś zupełnie innego. Tutaj spotykamy kobiety z He-Chaluc i ŻOB. Dla nich nagość nie była końcem, lecz kontynuacją walki.
Oblicze jako broń: Ostatnie zwycięstwo kobiet z He-Chaluc
Kiedy hitlerowcy zmuszali te młode kobiety do nagości, chcieli odebrać im godność i zamienić je w anonimowe ofiary. Jednak one uczyniły ze swojej nagości ostatnie pole bitwy. Patrząc na ich twarze, nie widzimy strachu, lecz dumną wyzywającość, a czasem nawet uśmiech. To nie był uśmiech radości, lecz uśmiech suwerenności. Wykorzystały swoją mimikę jak precyzyjnie wymierzoną broń, by uderzyć w sam fundament nazistowskiej pychy. Poprzez swoją niezłomną postawę dokonały moralnej konfiskaty zwycięstwa: pokazały, że kat jest barbarzyńcą, a one – nawet bez ubrań – pozostają niezwyciężonymi żołnierzami. Nagość, zamiast być symbolem upokorzenia, stała się aktem ofensywnym, który rzuca wyzwanie historii. Ich twarze mówią o wyższości, której żadna siła nie zdołała złamać.
Opis kobiet z organizacji He-Chaluc (pionierskiej organizacji młodzieżowej) pojawia się zarówno w oficjalnym raporcie bojowym Jürgena Stroopa z 1943 roku, jak i w jego powojennych relacjach spisanych przez Kazimierza Moczarskiego w książce "Rozmowy z katem".
Stroop był pod ogromnym wrażeniem determinacji oraz bojowości żydowskich kobiet, które nazywał „chalucami” lub „halucami”.
- Uzbrojenie i podstęp: Stroop raportował, że kobiety te nosiły pistolety ukryte w majtkach i pod spódnicami. Opisywał przypadki, w których udawały poddanie się, po czym nagle wyciągały broń lub granaty i atakowały esesmanów.
- Cytat z raportu: "Wśród zatrzymanych Żydów było bardzo wiele kobiet, które należały do organizacji He-Chaluc. [...] Kobiety te były uzbrojone tak samo jak mężczyźni. Niektóre z nich należały do organizacji bojowych." (Meldunek z 13 maja 1943).
- Determinacja: Zauważał, że wolały zginąć w walce lub popełnić samobójstwo, niż dać się pojmać żywcem.
- „Szatańskie kobiety”: Nazywał je „wiedźmami” lub „szatanicami”, które walczyły zacieklej niż mężczyźni. Wspominał, że potrafiły strzelać z pistoletów z obu rąk jednocześnie.
- Estetyka walki: Stroop opisywał ich wygląd – ubrane w bryczesy, z owiniętymi głowami, często rzekomo o „niearyjskiej”, ale fascynującej dla niego urodzie.
- Strach żołnierzy: Przyznawał, że jego żołnierze bali się tych kobiet bardziej niż mężczyzn, ponieważ „chalucówny” były nieprzewidywalne i walczyły do ostatniego tchu, nawet gdy ich bunkry płonęły.
- Stroop opowiadał Moczarskiemu: "To nie były kobiety, to były furye! Strzelały z pistoletów ukrytych w fałdach sukien. Nie błagały o litość. Patrzyły nam prosto w oczy z taką nienawiścią, że moi ludzie tracili pewność siebie."
Mordowanie ludności żydowskiej w Lipawie w grudniu 1941 roku było częścią masowej eksterminacji Żydów na Łotwie, przeprowadzonej przez niemieckie Einsatzgruppen przy aktywnym udziale łotewskich kolaborantów (tzw. komando Arajsa). Zbrodnia miała miejsce w dniach 15–17 grudnia 1941 r. na wydmach w pobliżu miejscowości Šķēde, na północ od Lipawy. W ciągu tych trzech dni zamordowano ponad 3000 osób, w większości kobiety, dzieci i osoby starsze. Ofiary były przewożone ciężarówkami z Lipawy, a następnie zmuszane do rozbierania się i podchodzenia do wcześniej przygotowanych długich rowów, gdzie je rozstrzeliwano. Akcją dowodzili niemieccy oficerowie SD (Sicherheitsdienst) i policji bezpieczeństwa, a bezpośrednimi wykonawcami egzekucji byli głównie łotewscy policjanci pomocniczy.Fotografie wykonane w grudniu 1941 roku na wydmach w Šķēde należą do najbardziej wstrząsających dokumentów wizualnych Holocaustu. Zostały one zrobione potajemnie przez niemieckiego podoficera Reinharda Wienera oraz (prawdopodobnie) esmana Carla Strobela.
Poniżenie i trauma
Zdjęcia ukazują kobiety w różnym wieku (często całe pokolenia – babcie, matki i córki), które zmuszono do rozebrania się na mrozie przed rozstrzelaniem. Niemcy celowo wykorzystywali nagość jako narzędzie ostatecznego upokorzenia ofiar, odzierając je z godności przed śmiercią. Fotografie dokumentują proces mordowania krok po kroku: od momentu, gdy kobiety stoją w bieliźnie lub nago w grupach, przez zmuszanie ich do ustawienia się nad krawędzią masowego grobu, aż po sam moment wystrzału i ciała wpadające do rowu. Na wielu zdjęciach widać obojętność lub wręcz cynizm oprawców (Niemców i łotewskich kolaborantów), którzy obserwują egzekucję, palą papierosy lub pilnują rozebranych kobiet.
| Fotografie dokumentują proces mordowania krok po kroku: od momentu, gdy kobiety stoją w bieliźnie lub nago w grupach, przez zmuszanie ich do ustawienia się nad krawędzią masowego grobu. |
![]() |
| Lipawa. Fotografie dokumentują proces mordowania krok po kroku: od momentu, gdy kobiety stoją w bieliźnie lub nago w grupach, przez zmuszanie ich do ustawienia się nad krawędzią masowego grobu. |
![]() |
| Lipawa. Fotografie dokumentują proces mordowania krok po kroku: od momentu, gdy kobiety stoją w bieliźnie lub nago w grupach, przez zmuszanie ich do ustawienia się nad krawędzią masowego grobu. |
"Agency through Combat": Doświadczenie walki daje Bojowniczkom Getta psychiczną zbroję, która nie znika w momencie przymusowego zdejmowania ubrań.
"The Decisive Gaze": Różnica między patrzeniem prosto w obiektyw kamery jak przeciwnik (Warszawa) a odwracaniem od niej wzroku w strachu i rozpaczy (Lipawa).
"Spatial Freedom": Sam fakt, że dziewczęta w Warszawie przez kilka dni były "wolne" i kontrolowały swoje dzielnice, dał im poczucie suwerenności, które jest widoczne w ich wyrazie twarzy (minach).
Uznając ich 'Agency through Combat' oraz siłę 'The Decisive Gaze', dostrzegamy, że bojowniczkom z Getta Warszawskiego 'Spatial Freedom' nigdy nie została w pełni utracona; nawet w obliczu wymuszonej nagości, ich opór pozostał nienaruszalnym aktem suwerenności, którego żadne archiwum nie powinno nigdy skrywać.














