Oficjalna historia, wydane biografie i współczesny internet milczą o Julii Wilczyńskiej. Poza rzadkimi wycinkami prasowymi, jej imię zostało niemal całkowicie wymazane z narodowej pamięci. Nie ma własnego grobu, pomnika ani placu. Nie zachowała się jej fotografia. Jej jedynym materialnym upamiętnieniem na świecie jest skromna, symboliczna inskrypcja dopisana po wojnie na prawym filarze grobowca jej rodziców – Juliana i Salomei Wilczyńskich – na Cmentarzu Żydowskim przy ul. Okopowej w Warszawie (kwatera 64, rząd 1). Spoczywa tam symbolicznie, ramię w ramię z młodszą siostrą, panną Stefą, która dzięki niej w 1908 roku rozpoczynała swą wielką pedagogiczną podróż u boku Korczaka. Dlatego krok po kroku czas odbudować ten zaginiony świat i oddać Julii sprawiedliwość.
Rok 1908-19XX. Mistrz i dojrzała partnerka
Wokół początków Towarzystwa „Pomoc dla Sierot” funkcjonuje mit przedstawiający siostry Wilczyńskie prawie jako podopieczne Janusza Korczaka. W odniesieniu do Julii Wilczyńskiej jest to jednak biograficzny fałsz – w 1908 roku, mając 28 lat i status nauczycielki domowej, była już dojrzałym i autonomicznym pedagogiem. Jako aktywna członkini Towarzystwa oraz obserwatorka rozwoju Domu Sierot na Krochmalnej, Julia dzieliła z Korczakiem wizję podmiotowości i wolności dziecka. Ich miejsce spotkań to Dom Sierot na Franciszkańskiej 2, gdzie świadomie i regularnie prowadziła swoje uczennice ze szkoły z ulicy Orlej. Jedna z jej uczennic, Paulina Appenszlak*, przyszła edytorka gazety EWA. Spotkania dzieci z lepszych rodzin żydowskich w Warszawie ze szkoły na Orlej z dziećmi z sierocińca na Franciszkańskiej nie były przypadkowe. Appenszlak opisuje to dokładnie w książce Korczak Został (Korczak Pozostał) z 1944 roku, jak również w artykule o Korczaku w tygodniku W drodze w 1943 roku. Rok po zamordowaniu Korczaka:
Wraz z grupą koleżanek przychodziłam tam początkowo do wspólnych zabaw z dziecmi, a później, w miarę jak dorastałam, do organizowania amatorskich przedstawień, zawodów sportowych, pomocy w odrabianiu lekcji itd. O godzinie piątej wszyscy siedzieli w wielkiej sali wokół stołu; każdy otrzymywał kubek gorącego mleka i dwie kromki chałki. Janusz Korczak, Julia, Stefania Wilczyńska, my i te obce dzieci. A dzieci z domu sierot szybko dołączyły do nas, tworząc jedną zżytą i zjednoczoną grupę przyjacielską. Bardzo szybko przyzwyczailiśmy się do ich łamanej polszczyzny, będącej wadliwą mową sierot, a Korczak zawsze notował sobie niektóre żydowskie słowa, aby zapamiętać je na przyszłość. Był on wówczas obiecującym, początkującym polskim pisarzem, przed którym otwierały się dobre perspektywy; jego pierwsza książka, Dzieci ulicy, wywołała już wtedy wiele dyskusji.
W 1924 roku, po 16 latach pracy w Gimnazjum Felicji Buki przy ul. Orlej, 44-letnia Julia podjęła decyzję o stworzeniu własnej placówki. Razem z Ernestyną Felicją Winawerową założyła Zakład Naukowo-Wychowawczy „Dom w lesie” w Śródborowie. Przedwojenne ogłoszenia prasowe dokumentują ewolucję tej instytucji:
Sezon zimowy 1923/1924: Przekształcenie w całoroczny zakład z internatem i klasami gimnazjalnymi.
Grudzień 1929 roku: Usunięcie nazwiska współzałożycielki (Winawer) i bezpośrednie przypisanie marki Zakładu Julii Wilczyńskiej.
Lata 30. XX wieku: Intensywny rozwój Zakładu promującego swobodę dziecka w naturalnym otoczeniu lasu.
Oficjalny spis nauczycieli z 1924 roku bezlitośnie ujawnia liczby: Julja urodziła się w 1880 roku i posiadała już status „nauczyciela domowego” (nd). Gdy w 1908 roku przychodziła do Domu Sierot na Franciszkańską, miała 28 lat i potężny, samodzielny bagaż przemyśleń. Julia nie była potulną uczennicą; była dojrzałym pedagogiem, który od pierwszego wejrzenia „poznał się na Korczaku”. Dostrzegła w nim bratnią duszę, bo sama szukała w edukacji tego samego: podmiotowości i wolności dziecka.
Rok 1924: Zakończenie pracy w szkole przy Orlej i własna „Republika Dziecięca” w Śródborowie
Ten przełomowy moment nadchodzi dokładnie w 1924 roku. Dokumenty z tego okresu uwieczniły Julię na samej granicy dwóch światów: kończy ona właśnie trwającą 16 lat pracę nauczycielki geografii w warszawskim Gimnazjum Felicji Buki przy ul. Orlej 11. Mając 44 lata, ugruntowaną pozycję i autorytet, decyduje się na radykalny krok. Postanawia zamknąć duszny, warszawski rozdział tablic i ławek, by zasiać to korczakowskie nasienie z 1908 roku na własnym, wolnym gruncie w nowopowstałym Śródborowie.
Wspólnie z Ernestyną Felicją Winawerową, na fali wielkiego deweloperskiego projektu „Miasta-Parku Leśnego” z 1922 roku, powołują do życia Zakład Naukowo-Wychowawczy „Dom w lesie” w Śródborowie. W wybudowanym od zera, luksusowym modernistycznym gmachu, Julja dokonuje rzeczy rewolucyjnej. Przeszczepia system wypracowany w przytułkach dla najuboższych warszawskich sierot do prywatnego, internatowego domowego gimnazjum dla dzieci z zamożnych rodzin inteligenckich.
W ten sposób w gęstym, sosnowym borze rodzi się autonomiczna, otwocka „Republika Dziecięca”. Julia udowadnia w niej rzecz fundamentalną: system Korczaka jest uniwersalny. Podmiotowe traktowanie, samorządność, rygorystyczne przestrzeganie czystości i odpowiedzialność za wspólnotę nie są „programem dla ubogich”, ale przyrodzonym prawem każdego dziecka.
Dla Julji Śródborów staje się też ostateczną realizacją jej życiowej pasji – lekcją geografii w praktyce. Zamiast dusznej sali na Orlej 11, jej wychowankowie (w tym mały Marian Kalwary, który po latach zapisał to przejmujące świadectwo) chłoną świat w ruchu, na świeżym powietrzu, łącząc naukę z pracą fizyczną. Bez pruskiego drylu dawnych pensji, w atmosferze, którą Kalwary określił jako „ciepłą, ale wysoce profesjonalną”, nasienie z 1908 roku stało się w 1924 roku potężnym, owocującym drzewem, dającym schronienie i godność nowemu pokoleniu:
W Śródborowie było wspaniale. Wszystkie dzieci były grzeczne, z tzw. dobrych domów. Serdeczna, a jednocześnie profesjonalna opieka. Poza zabawą mieliśmy dużo różnych zajęć edukacyjnych. Były wyświetlane wąskotaśmowe filmy dla dzieci na przenośnym projektorze, a nawet odbywały się zajęcia techniczne. Pamiętam, że skonstruowałem z kolegą kryształkowy aparat radiowy, który, o dziwo, działał.
Ze Śródborowa chodziłem do szkoły w Otwocku, do I i II klasy. Była to szkoła żydowska, ale z nauczaniem wyłącznie w języku polskim. Z pensjonatu było to ok. 2 km, więc chodziłem bardzo rzadko, tylko w dni pogodne i niezbyt mroźne. Ze szkoły tej pamiętam jedynie niesamowity hałas i harmider. Nie sądzę, abym się tam czegokolwiek nauczył.
Epilog: Przerażająca arytmetyka Akcji Reinhardt
Okupacja przyniosła kres tej leśnej instytucji. Na mocy zarządzeń z 1940 roku Julia prawdopodobnie trafiła do getta w Otwocku. Podczas likwidacji otwockiego getta, która rozpoczęła się 19 sierpnia 1942 roku w ramach Akcji Reinhardt, Julia Wilczyńska została zamordowana. Statystyki tragicznie domykają tę historię: zginęła dokładnie 14 dni po śmierci Janusza Korczaka, Stefanii Wilczyńskiej oraz dzieci z Domu Sierot. Dwa tygodnie po odejściu pokolenia wychowawców z 1908 roku ustała materialna i duchowa ciągłość ich dzieła, którą współcześnie przywraca się w pamięci historycznej.
%20=%20nr%20116%20-%206.jpg)










