Potrzebna Dekonstrukcja „Humanitarnego sukcesu” Białych Autobusów
Współczesna historiografia akcji Folke Bernadotte’a wymaga radykalnego oczyszczenia z propagandowych naleciałości okresu powojennego. Kluczowym narzędziem tworzenia szwedzkiego mitu „sumienia świata” była m.in. zaawansowana manipulacja statystyką, która miała pokazać szwedzki heroizm i ukryć niewygodne prawdy. M.in. co było priorytetem akcji.
Akcja Białych Autobusów była oficjalnie skierowana do obywateli skandynawskich - Duńczyków i Norwegów w których uratowano ponad 7700. To jedyna część akcji, której cyfry nie były zbytnio manipulowane.
Bezpośrednio po wojnie szeroko operowano liczbą 60 000 ocalałych, którą Szwedzki Czerwony Krzyż (SZCK) musiał z czasem wielokrotnie i drastycznie korygować (o kilkadziesiąt tysięcy w dół). Ta „ucieczka od prawdy” trwała dekady, a każda kolejna redukcja liczb obnażała fakt, że Białe Autobusy były operacją znacznie mniejszą i bardziej selektywną niż chciano wierzyć.
Mechanizm dodawania do swoich statystyk przybyłych do Danii „Pociągami Widmo” (Stacja Padborg)
Twierdzenie o uratowaniu 7 000 Polek z Ravensbrück jest w dużej mierze historycznym nadużyciem. Szwedzki Czerwony Krzyż (SZCK) włączył do swoich statystyk tysiące kobiet, które dotarły w maju 1945 do duńskiej stacji granicznej Padborg tzw. „Pociągami widmo”. Transporty te nie były zorganizowane przez Białe Autobusy, lecz stanowiły element chaotycznej ewakuacji obozów zarządzonej przez samych Niemców pod naporem frontu.
Duński Czerwony Krzyż zajął się tymi kobietami które dotarły w maju 1945 do duńskiej stacji granicznej Padborg tzw. „Pociągami widmo”. SZCK jedynie przejął opiekę nad tymi kobietami na ostatnim etapie drogi do Szwecji. Przypisanie sobie ich „ocalenia” to klasyczne zawłaszczenie cudzego losu w celach wizerunkowych. Wśród tych kobiet, które przybyły pociągami, widmo do Danii były również polskie Żydówki.
Narodowość ważniejsza od cierpienia
Podczas gdy liczby uratowanych Polek czy Żydówek były „pompowane” post factum, jedna grupa pozostawała stałym i pewnym punktem akcji: około 3 000 – 3 500 Niemców ze szwedzkimi powiązaniami.Ta grupa uprzywilejowanych obywateli Rzeszy była ewakuowana jako pierwsza, a następnie systematycznie przez cały czas trwania akcji.
Ewakuowanie to stawia akcję Bernadotte’a w jednym rzędzie z działaniami admirała Dönitza (Operacja Hannibal). Obie operacje – choć z różnych pozycji – skupiały się przede wszystkim na ratowaniu „swoich”, wykorzystując więźniów obozów jedynie jako kartę przetargową w ostatnich dniach wojny.
