Wednesday, August 10, 2016

Skuggor - UV - fotografi

Man kan även dra nytta av den ofta så låga solen i norr med att ta skarpa spännande skuggor på husväggar eller genomlysningsskuggor,


Bland råd hur man skyddar små barn och stora vuxna på bästa sätt finns ett enkelt råd. 

För att ta reda på hur stark solen är skall man titta på sin skugga.

Kort skugga = solen är stark.
Lång skugga = solen är inte så stark.


Kort skugga = solen är stark. 
Lång skugga = solen är inte så stark.



Det är de långa skuggorna som jag älskar när jag fotograferar.
Det betyder tidiga morgnar (eller sena kvällar) om man befinner sig i de nordiska länderna.

Man kan även dra nytta av den ofta så låga solen i norr med att ta skarpa spännande skuggor på husväggar eller genomlysningsskuggor,

Tuesday, August 2, 2016

Gdy zobaczył swoje córki i żonę wśród uduszonych gazem wziął łopatę i zabił... Rocznica powstania w Treblince w 1943 roku



Przyjaciel moich rodziców który pracował w Sonderkommando gdy zobaczył swoje córki i żonę wśród uduszonych gazem w krematorium w Treblince, wziął łopatę i zabił jednego wartownika i ranił drugiego. Jako nieliczny w Treblince zginął niezagazowany....

Rok po pierwszych transportach latem 1942 roku, dnia 2 sierpnia 1943 roku udało się członkom Sonderkommando w Treblince wzniecić powstanie. Mieli plan którego celem miało być zniszczenie ośrodka zagłady. W czasie buntu jedynie 200 osobom udało się wydostać z obozu, a końca wojny doczekało około 100 z nich. Po powstaniu obóz zaczęto likwidować. W listopadzie 1943 roku rozebrano wszelkie obozowe zabudowania oraz instalacje, teren zaorano i obsiano łubinem...



Górne zdjęcie: Pożar na terenie obozu zagłady Treblinka II w czasie buntu więźniów 2 sierpnia 1943. Zdjęcie wykonane potajemnie przez Franciszka Ząbeckiego który był zawiadowcą na stacji Treblinka. Czyli tam gdzie dzielono pociągi śmierci na trzy części i po 20 wagonów wtaczano na teren obozu.

Na zdjęciu stacja kolejowa w Treblince na której dzielono pociągi śmierci na trzy części i po 20 wagonów wtaczano na teren obozu.


Saturday, July 30, 2016

Zdjęcia na zewnątrz Domu Sierot na Krochmalnej 92 - Gimnastyka poranna - Zdjęcie nr. 1

Zdjęcie nr. 1 jest opisane jako "Gimnastyka poranna". Widać na nim połowę mojego Ojca (po prawej) i dzieci.

Zdjęcia na zewnątrz Domu Sierot na Krochmalnej.

W związku z tym ze Muzeum Polin podaje "notorycznie" mylne informacje pod zdjęciami (i notorycznie ich nie zmienia) związanymi z Korczakiem i Domem Sierot postanowiłem przy Waszej pomocy ostatecznie opisać te zdjęcia.

Zdjęcie nr. 1 jest opisane jako "Gimnastyka poranna". Widać na nim połowę mojego Ojca (po prawej) i dzieci.
Patrząc na cienie to raczej południowa gimnastyka. Gdzie było to zdjęcie zrobione?
Zdjęcie dolne i plan zamieszczam dla lepszej orientacji w terenie.



Thursday, July 28, 2016

Janusz Korczak's writings dealing with kites



Some Janusz Korczak's writings dealing with kites as representatives of the world of the imagination, of vision and of hope.
.
A Kite – a Gift from the Wind
And what about kites?
Just as the sea gives a child a toy – a boat
So the wind has to give him a kite.
It takes so little, string, a piece of plywood or cardboard.
Korczak, The Religion of the Child, p 202


Every Child Should Have a Kite
Do your children like fun and games?
What are their favorite games? Playing ball? Bicycling?
Why do you, who live down in the valley, ignore kites?
Every child in the valley must have a kite, for there is strong wind on the hill at Ein Harod.
You need all kinds of kites, and on every festive occasion you must fly scores, even hundreds, of them, in all shapes and colors.
Z. Gilad, "Encounters and Conversations",
from The Life of Korczak, by H. Mortkowitz, p 192

I Would Like to be as High up as that Kite:
When there is a strong wind, the kite goes up really well.
A big kite made of cloth, with a wooden frame and a tail three cubits long.
Will it fly?… Won’t it? … Yes, it is flying!
Oh, it’s falling down! … There’s no wind …
There is wind, but the tail does not balance the kite properly.
Four hats are tied to the tail in order to improve the balance.
Now it will fly … Here it goes … Pull in the string … Now let it go!
You can hardly see it … the tail looks tiny and you can’t see the hats at all …
I would like to be as high up as that kite …
Maybe you will still grow, wait.
Korczak, Summer Camp, p 178.

A Transparent Children's Home in the Mountains of Lebanon 
In "The Ghetto Years" Korczak tells of a vision he had when he was ill with typhus: "I am giving an address in a huge theater or concert hall… I speak in Polish… And then there is a shower of bank notes, gold and jewelry. … So I shall come into unlimited material means and shall open a contest for the construction of a huge orphanage in the hills of Lebanon, near Kfar Giladi. It will have large barracks-like dining rooms and dormitories. There will also be 'hermit huts'. For myself on the terrace of a flat roof I will have one room, not too large, with transparent walls, so that I might not miss a single sunrise or sunset and so that, writing at night, I might be able to look now and again at the stars." Korczak, The Ghetto Years, pp. 119-120 

Adults can also Have Wings 
Adults think that children spend their time wandering around aimlessly, talking about nothing in particular, and they foresee the future and even argue over its finer points. Adults would simply say that people will never have wings. I have been an adult and I say they can indeed have wings. Korczak, When I am Little Again, p 55 


Sunday, July 24, 2016

Janusz Korczak i 239 Kamieni Pamięci w Sztokholmie


"239" - Kamienie Pamięci w Sztokholmie
Niemcy notorycznie liczyli. Liczyli więźniów, liczyli ofiary przewożone do obozów śmierci i liczyli mieszkańców w getcie warszawskim i łódzkim. Przy Judenratach były specjalne oddziały statystyczne które robiły zestawienia i raporty. Dlatego, m.in. Dom Sierot Korczaka na Siennej 16 do ostatniej chwili dostarczał tego rodzaju informacje.

239 to ostatnia znana liczba żydowskich dzieci w Domu Sierot. 


Po Wielkiej akcji, latem 1942 roku, spośród 51 tysięcy żydowskich dzieci poniżej 10-tego roku życia ocalało tylko 500 dzieci.




Saturday, July 23, 2016

Friday, July 22, 2016

Cztery moje podróże - w śmierć Halina Birenbaum - Poodróż II-IV


Wagon kryty typu 1C.

Halina Birenbaum: (napisała pod moim zdjeciem i tekstem na FB): Ja zaliczyłam cztery takie "podróże" w ciągu lat Zagłady


Halina Birenbaum: (napisała pod moim zdjęciem i tekstem na FB): Ja zaliczyłam cztery takie "podróże" w ciągu lat Zagłady, od maja 1943 do Majdanka, w lipcu 1943 do Auschwitz, w styczniu 1945 u końca Marszu Smierci do Rawensbruck i w lutym 1945 do Neustadt Glewe...


Moja prośba


Roman Wroblewski: Na pewno Halina Birenbaum każda podróż była inna. Jedna w upale, jedna w mrozie, jedna w zaduchu. Wszystkie w półmroku. Opisz nam trochę ten temat kochana! Nikt inny już nie opisze! Tylko te "podróże"!


Na lince tutaj Podróż Pierwsza 
Cztery moje "podróże" - w śmierć
Halina Birenbaum
I podróż - Umszlag - Majdanek

II Podróż - Auschwitz
Pognali nas do pociągu. Znów wagony bydlęce, tym razem przy otwartych drzwiach, w których wygodnie usadowili się dwaj żołnierze Wehrmachtu. Rozkazali nam usiąść w rzędach, jedna między rozkraczonymi nogami drugiej, by wykorzystać każdy centymetr miejsca i pod groźbą rozstrzelania zabronili nam zmieniać tę pozycję. Lipcowy upał, pragnienie, głód. I szpilki w całym ciele, zdrętwiałym od niemożności poruszenia się w ciągu kilku dni i nocy (dwie doby). Kobieta obok mnie uniosła się nieco, błagała, żeby jej pozwolili wyprostować się na chwilę. Niemiec strzelił jej w skroń. Upadła martwa na ramiona siedzącej między jej nogami córki. Wreszcie pociąg wtoczył się na stację: Auschwitz. W kolumnie, brutalnie popychane i bite przez esemanów pognali nas do Birkenau. Ukazała się brama i duży napis: "Arbeit macht frei" – F K L (Frauenkonzentrationlager).

III Podróż - Ravensbruck
18 stycznia 1945 wraz z tysiącami więźniów z Auschwitz, aby nas zamęczyć w drodze na chwilę przed swą ostateczną klęską. Rozpalili ogniska na śniegu; palili teraz dokumenty, już nie ludzi! Mimo swej bliskiej klęski, gnali nas bez odpoczynku dniami i nocami po oblodzonych drogach. Jadłyśmy i piłyśmy śnieg. W pewnej chwili, gdy już padałam z wycieńczenia, schylając się po garść śniegu, znalazłam się w objęciach Alwiry. Odstających od kolumny zabijali. Cała droga usiana była trupami z rozwalonymi czaszkami. Przenieśli mnie z powrotem na obóz kobiecy i pognali 18 stycznia 1945 wraz z tysiącami więźniów z Auschwitz, aby nas zamęczyć w drodze na chwilę przed swą ostateczną klęską. Rozpalili ogniska na śniegu; palili teraz dokumenty, już nie ludzi! Mimo swej bliskiej klęski, gnali nas bez odpoczynku dniami i nocami po oblodzonych drogach. Jadłyśmy i piłyśmy śnieg. W pewnej chwili, gdy już padałam z wycieńczenia, schylając się po garść śniegu, znalazłam się w objęciach Alwiry. Odstających od kolumny zabijali. Cała droga usiana była trupami z rozwalonymi czaszkami. Po kilku dniach załadowali nas w nieopisanej ciasnocie do towarowych wagonów bez dachów. Mróz i wiatr w pędzie pociągu ciął jak nożem. Dojechałyśmy ledwie żywe do Ravensbrück. Po godzinach wystawania na dworze na zimnie, zamknęli nas w bloku karnym z przestępczyniami niemieckimi w ciasnocie na podłodze. Nie codziennie dzielili trochę zupy albo kawałek chleba. Niemki znęcały się nad nami, kradły nam te porcje jedzenia. Czasem wykradałam się z baraku i myłam się topniejącym śniegiem pod rynną.


IV podróż - Neustadt Glewe 
Był to już luty 1945 roku w Ravensbruck. Po kilkunastu dniach odliczyli nas i znów odprowadzili pod eskortą do pociągu. Pociąg osobowy tym razem, ogrzewany nawet!... Ale wszy też ożywiły się od ciepła i dokuczały nam jeszcze mocniej. Siedziałam przy oknie i przyglądałam się mijanym krajobrazom niemieckich miast i wiosek. Stąd do nas przyszli i wszystkich nam zabili, spalili nam wszystko, zabrali?! W tych pięknych domkach mieszkają ich żony, matki, dzieci! Czy one wiedzą o tym? Jeżeli przeżyję, pomyślałam, chciałabym do nich przyjść i opowiedzieć...
Przez dziesięć pierwszych dni w Neuestadt Glewe nie dawali nam zupełnie jedzenia, potem dali trochę zupy wodnistej i jeden bochenek chleba na dziesięć oszalałych z głodu kobiet. Mierzyło się te porcje sznurkiem. Nieraz chleb był w środku zielony od pleśni!