Saturday, August 7, 2021
Judiska forsamlingen i Stockholm och Chevra Kadisha struntar i Förintelsens Minne - Gravt eftersatt vård av de Förintelsens Offers gravar
Friday, August 6, 2021
Pamiętnik z Bergen-Belsen z 1945 roku - "Na górze róże na dole cytryny Pojedźmy razem do Palestyny" - "Koleżanka lagrowa" - "Koleżanka z Kinderheimu".
![]() |
| Z pamiętnika Sali Frenkiel. Wpis z Bergen-Belsen. |
Wpisując się na pamiątkę do małych kajecików koleżankom pisałem zazwyczaj:
Miej serce i patrzaj serce
Romek Wróblewski i Amicis
Gdy dostałem autentyczny pamiętnik z 1945 roku zrobiony i z pierwszymi wpisami z Bergen-Belsen to oniemiałem. Właścicielka pamiętnika, Sala z Piotrkowa Trybunalskiego, odeszła w styczniu tego roku (2021) w Jerozolimie. Tak piszę, odeszła, bo mam jakieś trudności z pisaniem umarła.
Córka Sali, Esther, nie zna polskiego postanowiła poznać treść pamiętnika. Wiedziała że był zrobiony w Szwecji dokad jej mama została przywieziona z Bergen-Belsen w sierpniu 1945 roku. Okazało się że był zrobiony w Bergen-Belsen, zaraz po wyzwoleniu.
Typowe dedykacje, wierszyki, dobre słowa, ozdabiano wg talentu. Pamiętnikowe wpisy powtarzają się często:
Choć poznasz życie i cały świat,
Wciąż będziesz tęsknił do szkolnych lat.
Miłość do książki niech Cię porywa.
Ucz się i pracuj, a będziesz szczęśliwa.
Przez wysokie skały leciał orzeł biały.
kazał mi się wpisać w Twój pamiętnik mały.
Największą sztuką w życiu
jest śmiać się zawsze i wszędzie.
Nie żałować tego,
I nie bać się tego, co będzie.
Wpisuję się w samym środku,
bo Cię lubię, miły Kotku.
Wpisy
Znany jest powszechnie wpis:
Tuesday, August 3, 2021
Korczak "zmarł oczekiwanie"!
Korczak "zmarł oczekiwanie"!
5 sierpnia to data urodzin mojej mamy. Tego dnia widziała deportację Domu Sierot Korczaka.
Nowy Kurier Warszawski był wydawany w okupowanej Polsce. O śmierci i warunkach Zydów w Getcie w Warszawie i w Lodzi, w miastach gdzie kolportowano Nowy Kurier Warszawski nie informowano w tej gazecie.
Saturday, July 31, 2021
1 500 000 - Voxna eller Woxna herrgård och de judiska överlevande från Förintelsen - Föreningen Förintelsens Minnes forskning.
![]() |
| Voxna Herrgård år 1946. Hit kom under kriget bl.a. norska och finska flyktingar och efter kriget Förintelsens överlevande som kom till Sverige med UNRRAs Vita båtar. Foto: Okänd. |
![]() |
| Voxna Herrgård, ort: Voxna, socken: Ovanåker, kommun: Ovanåker, län: Gävleborg, land: Sverige |
Thursday, July 29, 2021
Tonåringar och barn - Förintelsens överlevande från Bergen-Belsen i Voxna
![]() |
| Voxna, Woxna 1946 - De barn och tonåringar som befriades i Bergen-Belsen (sista lägret) strax före avresan till Eretz Israel. Fotot av Stig Elvén taget i Voxna herrgård. |
Systrarna Bornstein (Borenstein) lämnade Woxna (Voxna) 1946 och började sin långa resa till Eretz Israel (Palestine) enligt registerkortet från JOINT.
Bilder av Stig Elvén som jag kommenterade.
Oerhört viktiga. Tacksam att få använda någon av de i min kommande bok om Barnhemmet i koncentrationslägret Bergen-Belsen varifrån de befriades den 15 april 1945 och tog till Sverige i UNRRAs aktion Vita Båtar.
Thursday, July 22, 2021
22 lipca - Rocznica urodzin JANUSZA KORCZAKA - Zostały przecież ich dusze, chociaż spalili się, dusze są ogniotrwałe!
![]() |
| Zostały przecież ich dusze, chociaż spalili się, dusze są ogniotrwałe! |
Poniżej fragment z „Pamiętnika” Starego Doktora.
"Bajka życia", Warszawa 1942(?):
Są bajki, które opowiadają ludzie, i bajki, które opowiada życie. Czasem bajka jest dziwna, ale prawdziwa.(...) na tym samym podwórku mieszkały dwie wdowy; każda miała jednego synka małego. Jeden miał jasne włosy i ciemne oczy, drugi miał jasne oczy i ciemne włosy. Jeden nazywał się Olek, a drugi Bolek. I kiedy wołali, to wołali: jasny Bolek, ciemny Olek.
Potem razem chodzili do szkoły. I już zaczęli wszyscy mówić i pisać w gazetach, że ten jest Żyd, a tamten aryjczyk. Ale nie rozumieli, co to znaczy.
Ale potem chłopcy dowiedzieli się, że nie mogą przyjaźnić się, bo babcia jednego była Żydówką, a babcia drugiego Niemką. Zrozumieli, że te dwie babcie, które już umarły, pokłóciły się i nie chcą, żeby oni chodzili razem do szkoły i żeby razem bawili się. – Jeden napisał w pamiętniku: „Straciłem przyjaciela”, drugi napisał w pamiętniku: „Jest mi smutno”.
A potem była wojna, a chłopcy nie byli już mali, bo wyrośli i skończyli szkoły. Obaj poszli do wojska.
Jeden myślał, że jest Polakiem, ale kazali mu być Żydem. Drugi myślał, że jest Polakiem, kazali mu być Niemcem. Nie wiedzieli, dlaczego tak być musi, ale wiedzieli, że ich babcie nie są winne, że nie pokłóciły się wcale. Jest coś inaczej, ale jak jest naprawdę, dalej nie rozumieli, chociaż już byli na wojnie i już nie byli dziećmi.
Zapomniałem powiedzieć, że w domu, gdzie mieszkali jako mali chłopcy, był sklepik, a właścicielka tego sklepu miała dziewczynkę, która miała jasne włosy i niebieskie oczy, czy też ciemne i oczy, i włosy. Nie pamiętam, więc nie chcę pisać nieprawdy. To było przecież dawno. A może nie tak dawno, ale więcej niż dziesięć lat temu.
Chłopcy bardzo lubili tę dziewczynkę, wiedzieli, że ona jest Żydówką, ale o tym nie myśleli. Nie obchodziło ich wcale. Była miła, wesoła i bawiła się z nimi, i mama jej tanio sprzedawała cukierki – nawet czasem częstowała ich bez pieniędzy cukierkiem, wiśnią albo małym piernikiem.
Powiedziano im, że nie wolno już ani kupować, ani bawić się, ani brać, ani dawać – nic – nic. Bo ojciec dziewczynki i mama, i brat, i ona – wszyscy byli i są Żydami.
Sami rozumieli, że jedna babcia mało znaczy, ale tu wszyscy Żydzi, to przecież okropne.
Jeszcze były różne inne rzeczy i sprawy, inne sklepy i dzieci na podwórku i w szkole. Opowiem jeszcze kiedyś, bo teraz śpieszę się do drugiej bajki, więc opowiem tylko to, co najważniejsze.
A najważniejsze, że obaj podczas wojny zostali pilotami i spotkali się podczas wojny wysoko w powietrzu i do siebie strzelali. Nie wiedzieli, do kogo strzelają, strzelali przecież do nieprzyjacielskich samolotów.
I trafili obaj, bo celnie strzelali. Samoloty spadły objęte płomieniami, i akurat spadły, kiedy ta dziewczynka szła z ojcem za miasto, żeby kupić coś na wsi. – Rozumie się, że dziewczynka była duża.
Samoloty spadły na tego ojca Żyda i na Żydówkę.
I trzy wdowy płakały: jedna, której kazali być Żydówką, druga, której kazali być Niemką, i ta trzecia także, która była Żydówką i matką Żydówki, i żoną Żyda.
I już koniec mojej bajki. Ale nie koniec ich bajki. Ja więcej już nie wiem, ale oni wiedzą, bo zostały przecież ich dusze, chociaż spalili się. Bo dusze są ogniotrwałe i kiedy człowiek umiera, dusza jego bez aeroplanu i benzyny, i bez żelaznych kul leci wysoko, wyżej niż samoloty, do nieba.
Ich dusze wiedzą już teraz, jak jest, dlaczego tak było i jest – nie martwią się i są już teraz szczęśliwe. – I niepotrzebne są im nasze łzy, bo wiedzą, co będzie.
A będzie tak, że znów spotkamy się i będzie nam dobrze. (...)
Egon Holländer and Sigmund Baumöhl story - They came to Sweden with UNRRA White Boat Mission - Kinderheim-
![]() |
| Egon Holländer - DP-2 card issued in Lübeck before the transport together with other Kinderheim children to Sweden by UNRRAs White Boat S/S Kastelholm. Sigmund was just 6 month old when WWII started. |
![]() |
| Läkarkort - Medical card from Sundsgården of Holländer Egon born 1938 L/7897. |
![]() |
| Sigmund Baumöhl - DP-2 card issued in Lübeck before the transport together with other Kinderheim children to Sweden by UNRRAs White Boat S/S Kastelholm. Sigmund was just 2 y old when WWII started. |
![]() |
| List over people at the Sundsgården first week in August 1945. Kv - kvinnor - women, M - män - man, Barn - children. Total: 25 children, 14 women, and 1 man. |
Dr. Robert Collis wrote the following in his book Straight On:
A little white-skinned Slavonic person of about six years old lay very quietly in his cot. He neither moved nor spoke. He had had typhus; he was all skin and bones.
Egon Holländer (born in Martin, today’s Slovakia, in 1938) after his liberation from Bergen-Belsen. Egon Holländer’s mother Elisabeth died in Bergen-Belsen of typhus; she was 34 years old.
At the end of spring 1944, the Baumöhl family and other Jewish families from Prešov ed to a small town nearby, Spišské Vlachy, thus hoping to survive the war. en they tried to go into hiding in a neighbouring village. eir plans were thwarted and the fugitives had to return to Spišské Vlachy. ere seemed to be no way to avoid deportation and their luggage was ready when, in the early days of October 1944, German soldiers came looking for them. They were rounded up in trucks and taken to Prešov. From there they were sent by cattle train to Ravensbrück.
Soon after his arrival at camp, he witnessed two events that would remain engraved forever in his memory. first occurred when men, women, and children were separated, and when an SS officer allowed his father to hand over the blanket draped around his shoulders to his son. Sigmund then watched him kiss his mother and line up with the men’s column. e second occurred when, sometime later, while he was waiting inside a room, he caught a glimpse of the blue sky through the window, like a little corner of freedom. «I would always think of that moment, not only in the concentration camp but also later on in my life, during difficult times», he admits. Both his grandmothers died at the camp. Apart from a few happy moments, like playing with his friend Egon Holländer, who lives in Zurich today, and the birth of a little girl inside their barrack, their daily life was dominated by hardship and pain. Hunger was a steady companion and unbearable images have stuck to his mind to this day. Marta Baumöhl and her son were evacuated to Bergen-Belsen. Before leaving Marta Baumöhl was able to see her husband again… but young Sigmund did not recognize his father, because he was wearing a prisoner’s suit. Henrik Baumöhl was bound to die during a death march leaving from Sachsenhausen concentration camp. In Bergen-Belsen the child got weaker and weaker. Given that the only food available was turnips from a nearby eld, he suffered from chronic diarrhea and could barely leave the barrack. Sigmund met other children from Prešov, such as Irma Grosswirth and Ivan Lefkovits, who now lives near Basel and with whom he is very close.
After the liberation of Bergen-Belsen, Sigmund Baumöhl’s mother disappeared from his sight. Later he was to learn that she had died of typhus shortly after the camp’s liberation. Sigmund was then looked after by an Irish pediatrician (dr. Robert Collis) who had set up an improvised hospital inside the camp. He weighed 10 kg. Sigmund Baumöhl was sent to the seaside town of Malmö in August 1945, on the southernmost tip of Sweden, for convalescence and rehabilitation. He spent almost ten months there, gradually trying to nd his way back to life. He holds fond and grateful memories of the doctor, the nurses, and the children. He returned to Prešov in 1946, but because of his weakened condition, he was admitted to a sanatorium for children in the High Tatras for three years. «A chapter of my life was coming to a close,» he says.
Egon left Sweden after one year and moved to Czechoslovakia. As the troops of the Warsaw Pact suppressed the 1968 Prague Spring, Egon Holländer, who had a degree in engineering, fled to Zurich. He became a corporate executive in the technology industry. He is married, and has two daughters and three grandchildren.

















































