Friday, May 11, 2018

Edelman: "Ja walczyłem? Ja spieprzałem, dlatego tu siedzę!" - Powstanie w Getcie Warszawskim.

Prawdziwy (nie pomarcowy) komendant Powstania w Getcie Warszawskim w 1943 roku to Mordechaj Anielewicz.

Prawdziwy opis Mordechaja Anielewicza to ten podany przez prof. Emanuela Ringelbluma* (poniżej). Tak różny od obrazu przedstawionego i rozpowszechnianego przez Krall i Edelmana, a następnie przez wielu innych za nimi.


Prawdziwy opis Mordechaja Anielewicza to ten podany przez prof. Emanuela Ringelbluma: Tego młodego człowieka, lat 25, średniego wzrostu, o wąskiej, bladej, spiczastej twarzy, o długich włosach, sympatycznej powierzchowności, poznałem na początku wojny. Przyszedł do mnie ubrany po sportowemu i poprosił o pożyczenie książki. Od tego czasu często przychodził pożyczać książki z dziedziny historii Żydów, szczególnie z zakresu ekonomii, którą bardzo się interesował.....

Pisane 75 lat po 21 dniu Powstania w Getcie - 9 maja 1943
Nazywam często w dyskusjach Marka Edelmana Pomarcowym Komendantem, bo on komendantem nigdy nie był ani podczas Powstania w Getcie Warszawskim w 1943 roku, ani w Powstaniu Warszawskim w 1944 roku.

Tak to on sam siebie mianował takowym za pośrednictwem Hanny Krall, której książka została wydana po marcowej emigracji Żydów pod koniec lat 60.

Opis Mordechaja Anielewicza w Pamiętnikach Ringelbluma
Piękny (i prawdziwy)  jest opis Mordechaja Anielewicza w Pamiętnikach Ringelbluma*. Tak różny od obrazu przedstawionego i rozpowszechnianego przez p. Krall i Edelmana.
Tego młodego człowieka, lat 25, średniego wzrostu, o wąskiej, bladej, spiczastej twarzy, o długich włosach, sympatycznej powierzchowności, poznałem na początku wojny. Przyszedł do mnie ubrany po sportowemu i poprosił o pożyczenie książki. Od tego czasu często przychodził pożyczać książki z dziedziny historii Żydów, szczególnie z zakresu ekonomii, którą bardzo się interesował. Któż mógł wiedzieć, że ten cichy, skromny i sympatyczny młodzieniec wyrośnie na człowieka, który po trzech latach stanie się najznaczniejszym człowiekiem w getcie, którego imię jedni będą wymawiać ze czcią, inni – ze strachem.


Edelman sam siebie mianował komendantem i jednocześnie za pośrednictwem Hanny Krall pozostawił taki specjalny (dla przyszłych pokoleń) obraz prawdziwego komendanta Powstania w Getcie Mordechaja Anielewicza. Książka Krall została wydana po marcowej emigracji Żydów pod koniec lat 60.


Muzeum Polin, Edelman - Pomarcowy Komendant

Zamówienie Muzeum Polin - 2017 - Pomarcowy Komendant Edelman, a prawdziwy Anielewicz na uboczu. Anielewicza widać tylko pod tym kątem.

Edelman sam siebie mianował komendantem i jednocześnie za pośrednictwem Hanny Krall pozostawił taki specjalny (dla przyszłych pokoleń) obraz prawdziwego komendanta Powstania w Getcie Mordechaja Anielewicza. Książka Krall została wydana po marcowej emigracji Żydów pod koniec lat 60.

Pozostali w Polsce Żydzi, uniesieni hasłami KOR-u i stanowiskiem dotąd nieznanego Edelmana, pozwolili zdegradować Anielewicza i na jego miejsce wstawić Edelmana.
Ta akcja, popierana do dzisiaj przez Muzeum Polin, udała się świetnie. Nazwisko prawdziwego komendanta – Mordechaja Anielewicza – wyciszano wszędzie pod koniec zeszłego milenium. Podobnie z jego zastępcą, Antkiem Cukiermanem. W Muzeum Polin można było kupić kubki porcelanowe i koszulki z fizjonomia Edelmana. Podobnie zamawiane graffiti w związku z Rocznicami Powstania w Getcie przedstawiały Edelmana.

Jeden z Żydów którzy po marcu zostali w Polsce napisał do mnie oficjalnie na Face book:
Uważam, że określanie Marka Edelmana "pomarcowym Komendantem" jest haniebną, skandaliczną obelgą. Wyzwiska w stosunku do któregokolwiek z ludzi, którzy walczyli w Getcie, a zwłaszcza człowieka, który ma takie zasługi w sprawie upamiętnienia Powstania, nie powinny mieć na tym forum miejsca. Protestuję!

Ta idiotyczna reakcja, popierana przez wielu "pomarcowych" to reakcja na moje wpisy i wklejenie listu od znajomego z Polski:
"Pozwoliłem sobie położyć w Twoim imieniu kamień (tak jak poprzednio były na nim inicjały R.W.) - podsyłam tu oddzielnie fotografię z albumu"
Napisał przyjaciel z Polski, który wie, że Anielewicz i Szlengel, jak również Powstanie w Getcie Warszawskim, są mi tego dnia tak bliskie. Tak, co roku różne osoby kładą kamień z moimi inicjalami RW (lub bez) na Kopcu Anielewicza. Taki kamień pamięci i bólu.
Dzięki LT <3 div="">
Dopisałem: Ta "tradycja" to od wielu lat, a właściwie od chwili, gdy zapomniano w Polsce o Anielewiczu i bojownikach, którzy są tam pochowani. Smutne ale prawdziwe, mam zdjęcia. Nawet 3-4 lata temu to "mój kamień", złożony przez Polaka, był tam bardzo, bardzo samotny. Reakcja pomarcowych nastąpiła, gdy napisałem, że w Polsce zapomniano o prawdziwym komendancie i hołduje się tylko nowomianowanego pomarcowego komendanta. Napisałem prawdę. 
 
Edelman wspomina i wypomina Anielewiczowi walkę zbrojną. Podobne stanowisko miał Judenrat. : Anielewicz chciał zdobyć dla ŻOB-owców dodatkowy rewolwer, zabił strażnika (Niemca, Ukrainca?) na ulicy. Nie liczył się z tym, co się może stać w wyniku jego czynu. A przecież wiadomo, że wszystkie akcje zbrojne polskiego i żydowskiego podziemia wiązały się z represaliami niemieckimi.

Trzeba pamiętać, że Mordechaj Anielewicz to w latach 1936–1938 organizator samoobrony przeciwko takim antysemickim akcjom ONR. Tego Edelman/Krall nie podaje, woli pokazac Anielewicza jako, małotata oszukujacego bo malował sławetne skrzela jak i huligana bo rozrabiał z innymi chlopakami z Powisla. Te bzdury są powtarzane nagminnie!

W 1936 roku Edelman miał 14 lat. Nie podaje się oficjalnie, kiedy jego rodzina przeprowadziła się z miasteczka Homel do Warszawy i gdzie i kiedy chodził do szkoły. To z wiekiem to też dziwne, Edelman by ukazac Anielewicza jako "niedorosłego" do zadania komendanta obniża jego wiek o 4 lata, a Krall za nim chetnie podaje te "nieścisłości". Anielewicz gdy październiku 1942 został komendantem ŻOBu - Żydowskiej Organizacji Bojowej miał 23 lata.

O ile się nie mylę, to Żydowska Organizacja Bojowa (ŻOB), której dowódcą został Mordechaj Anielewicz z organizacji Haszomer Hacair, powstała na ulicy Dzielnej 34. Tam był tzw dom-kibuc organizacji Hechaluc później Hechaluc-Dror (Wolność) i tam mieszkała wiekszośc przyszłych ŻOBowców.

Mordechaj Anielewicz kierował w dniach 18–21 stycznia 1943 pierwszą zbrojną akcją z ramienia ŻOBu w Getcie Warszawskim, akcją która doprowadziła do przerwania drugiej niemieckiej fali deportacyjnej do Treblinki (tzw. Akcji Styczniowej). 

Oddział dowodzony przez Anielewicza wmieszał się w kolumnę Żydów prowadzonych na Umschlagplatz i na dany przez niego sygnał, na rogu ulic Zamenhofa i Niskiej, zaatakował niemieckich konwojentów. Większość żydowskich bojowców zginęła, jednak kilkudziesięciu Żydom prowadzonym na Umschlagplatz udało się zbiec.

Andrzej Czeczot, grafik i twórca filmów animowanych wspomina* – Pamiętam, jak któregoś razu siedzimy u niego (Edelmana), jemy podwieczorek i jakaś pani pyta odpowiednio podniosłym tonem:„Powiedz nam, Marku, jak walczyłeś w getcie?”. A on na to drwiąco: „Ja walczyłem? Ja spieprzałem, dlatego tu siedzę!”. Dokładnie tak powiedział. Wszyscy ryknęli śmiechem, ale to było dla niego bardzo charakterystyczne.

Wracając do tematu "Marek Edelman, Komendant Powstania w Getcie?" Ewentualnie ieden z dowódców bojowników we wschodniej części getta i uczestnik ucieczki z ulicy Miłej 18 na Franciszkańską 36. Kiedy i dlaczego Edelman mianował samego siebie (po 25 latach ?) "Komendantem" lub dowódcą ŻOB-u? Może to robota innych? Może to robota tzw. żonkilowców. Albo owocna wspó
łpraca?

Prawa rękę, rękę prawdziwego komendanta, widać na pomniku Bohaterów Getta tuż nad głową Marka Edelmana. To Newsweek z 2012 roku.

Co do ucieczki z Getta, to wiadomo, że mała część bojowników wyszła z bunkru na Miłej 18 po południu. Prawdopodobnie ulicą Miłą doszli do ulicy Nalewki. Tam skręcili w prawo aż do rogu Nalewki/Franciszkańskiej 36. Tam skręcili w lewo i doszli do domu nr 22. Przez kilka godzin chowali się w tym domu, gdzie poprzednio była synagoga. Jeszcze tego samego dnia, 8 maja w nocy, Symcha Ratajzer odnalazł ocalałych. Właśnie wtedy miał Edelman być "komendantem".

Około 50 osób z Franciszkańskiej 22, w tym bojowcy (m.in. Cywia Lubetkin i Marek Edelman), jak również cywile, zeszło tej nocy do kanałów. Dwóch współpracujących z GL polskich kanalarzy, Wacław Śledziewski i Czesław Wojciechowski, wyprowadziło tę grupę kanałami poza getto, na ul. Prostą. Cała grupa oczekiwała w kanale przez wiele godzin na ostateczne zorganizowanie transportu. 10 maja o z rana nadjechała ciężarówka, która zabrała 40 osób poza Warszawę, do lasu pod Łomiankami.

Tak ze Powstanie w Getcie jeżeli chodzi o ŻOB własciwie skonczyło się 8 maja 1943 roku. Grupa powstańców ŻZW ukryta w kamienicy na ul. Grzybowskiej działała do 19 czerwca, kiedy mieszkanie zostało zdradzone Niemcom. Otoczeni przez hitlerowców, powstańcy dowodzeni przez Pawła Frenkla bronili się przez cały dzień, a po wyczerpaniu amunicji zginęli śmiercią samobójczą, wysadzając bunkier w powietrze.
Efekty propagandowe - tak za pośrednictwem Hanny Krall tak opisuje Edelman swojego prawdziwego komendanta - Mordechaja Anielewicza

Efekty propagandowe - co przekazal Edelman za pośrednictwem Hanny Krall? Osmieszanie i redukcje Anielewicza prawie do zera. 
Lägg till bildtext
Lägg till bildtext

Powstanie Warszawskie 1944 rok - Oddział ŻOB pod dowództwem Icchaka Cukiermana (nie Edelmana)


Nie tylko Krall budowała mit Edelmana, ale pomagała w tym Grupińska

Oczywiście, nagłe pojawienie się na scenie politycznej nieznanego Edelmana i bzdury produkowane przez niego wywołały reakcje wśród dawnych bojowników i Żydów, którzy wyemigrowali z Polski w 1946, 1956 i po 1968 roku.

M.in. dlatego jedna i ulubienic Edelmana, dziennikarka Grupińska, napisała usprawiedliwiający i rozgrzeszający niby to wywiad z Edelmanem w Tygodniku Powszechnym.

Gdy Grupińska w 1988 roku pojechała do Izraela i trafiła do kibucu Anielewicza i Lubetkin (Lochamej Hagettaot - Bojowników Getta) jakas starsza siwa pani wstała i zapytała z oburzeniem: 
O co temu Markowi chodzi, czy on chce zostać Chrystusem wszystkich Polaków?
Tak, on tego chciał, i to za każdą cenę.
Grupińska dalej sama pisze w cytowanym "wywiadzie" że Mit Edelmana powstał. Czy Tobie (Marku) się to podoba, czy nie mit jest. Marku, czy zdajesz sobie sprawę, jak wielkie znaczenie tu, w Polsce, miała książka Hanki Krall? .....Poprzez tę książkę zaistniałeś w świadomości wielu. I jeszcze coś - ta książka w pewnym sensie stworzyła twój obraz. To ostatnie to prawda, gorzka dla wielu prawdomównych.
Edelmanówka damska z muralem Edelmana



W Sylwetki. Mordechaj Anielewicz – Komendant [Żydowskiej] Organizacji Bojowej w Warszawie, [w:] E. Ringelblum, Kronika getta warszawskiego. Wrzesień 1939 – styczeń 1943, wstęp i opr. A. Eisenbach, Warszawa 1988, s. 495.]]. 
** W ksiazce Pan doktor i Bóg” Violetty Ozminkowski i Magdaleny A. Olczak, wydanej przez wydawnictwo Czerwone i Czarne.


Icchak Cukierman urodził się w 1915 i umarł w 1981 roku. Cywia Lubetkin
zmarła w 1976 roku. Obydwoje w Izraelu