Korczak „usiadł na łóżeczku, wziął dziecko za rączkę i zaczął po chwili opowieść treści mniej więcej takiej: pewna dziewczynka nie chciała wypić rosołku, który jej podano w garnuszku. Rosołek się obraził i poszedł sobie na ulicę. Był tak zasmucony zachowaniem Zosi, że nie zważał na ludzi i dorożki i tylko cudem uniknął przejechania. Później wszedł do tramwaju, stanął sobie na pomoście, ale jakiś niezdarny pasażer potrącił go nogą, garnuszek się przewrócił i rozbił, a rosołek wylał się i ściekał, ściekał, ściekał na ulicę, aż żal było patrzeć! Cały Janusz Korczak, późniejszy „Stary Doktor“, mieści się w tym opowiadaniu, a czar jego narracji dał olśniewające wyniki, bo Zosia naprzód objęła i przytuliła do serca garnuszek, a po namyśle wypiła całą jego zawartość.”
* Henryk Lukrec był polskim dziennikarzem, działaczem społecznym i politykiem, który osobiście znał Janusza Korczaka i był jednym z naocznych świadków oraz kronikarzy jego życia. Lukrec pozostawił po sobie niezwykle cenne teksty wspomnieniowe o Starym Doktorze. To właśnie z jego zapisków pochodzi m.in. popularny w biografii Korczaka opis fizyczny z czasów jego młodości, charakteryzujący go jako „nieco wyższego niż średniego wzrostu, złotawego blondyna, łysiejącego pomimo młodego wieku”. Jak pisał sam Lukrec w swoich tekstach (co widać na załączonym powyżej wycinku), poznał Janusza Korczaka na początku XX wieku. Był to moment, w którym Korczak (pod właściwym nazwiskiem Henryk Goldszmit) wydał swoją głośną i śmiałą powieść społeczną pt. „Dziecko salonu” (1906 r.). Obaj działali w Warszawie w podobnych kręgach inteligencji zaangażowanej społecznie. Henryk Lukrec pisał o głębokiej wrażliwości Korczaka, jego wewnętrznym buncie przeciwko niesprawiedliwości świata i całkowitemu oddaniu sprawom dzieci w Domu Sierot. Obu panów łączyła także – w różnych okresach życia – przynależność do polskiej masonerii (wolnomularstwa).





