Posiedzenie Rady Samorządowej Naszego Domu w Pruszkowie z udziałem Marii Falskiej. Nasz Dom został stworzony w 1919 roku dla polskich dzieci robotniczych. Zorganizowany został przez Janusza Korczaka i Marię Falską, na wzór działającego już od 1912 roku w Warszawie Domu Sierot.
Odejście Janusza Korczaka z „Naszego Domu” w 1935 roku
Odejście Janusza Korczaka z „Naszego Domu” w 1935 roku (po 15 latach bliskiej współpracy z Maryną Falską) było procesem złożonym. Jedną z głównych przyczyn konfliktu była właśnie kwestia otwarcia placówki na zewnątrz, w tym na nowo powstającej dzielnicy Bielany. Konflikt ten nie miał podłoża osobistego, lecz czysto ideologicznego i pedagogicznego. Ścierały się w nim dwie różne wizje tego, czym powinien być „Nasz Dom” i jak to praktycznie można przeprowadzać.
Kluczowe powody, dla których Korczak odsunął się (a częściowo został odsunięty) od bielańskiej placówki to konflikt o otwarcie Naszego Domu na dzielnicę i środowisko, tzw. "Nowa Wizja" Falskiej, która uważała, że zamknięty, określany później jako elitarny charakter placówki opiekuńczej jest anachronizmem. Falska koniecznie chciała, aby Nasz Dom stał się centrum społeczno-oświatowym dla całej dzielnicy. Falska zaczęła otwierać dom dla dzieci z biednych rodzin robotniczych z Bielan, organizując dla nich półkolonie, czytelnię (prowadzoną przez Cesię Kossobudzką) oraz zajęcia świetlicowe. Falska dążyła do integracji wychowanków z dziećmi z zewnątrz, aby ułatwić im późniejszy start w społeczeństwie. Zaczęła również przekształcać „Nasz Dom” w instytucję o charakterze bardziej społecznym i polityczno-oświatowym (związanym z ruchem lewicowym PPS).
Janusz Korczak miał zupełnie inne podejście. Traktował Nasz Dom jako „oazę” – odizolowany, bezpieczny mikrosystem, w którym panują idealne, sprawiedliwe zasady znane wszystkim dzieciom i wychowawcom. Zasady i prawa (Sąd Koleżeński, Samorząd, Plebiscyt) zostały stworzone specjalnie dla dzieci, podobnie skrzywdzonych przez los. Dlatego i słusznie (!) Korczak obawiał się, że masowe wpuszczenie dzieci z zewnątrz, które nie przeszły domowego wdrożenia i nie znały skomplikowanego kodeksu „Naszego Domu”, zniszczy wypracowaną z trudem strukturę samorządową. Uważał, że dzieci z zewnątrz wniosą do wnętrza domu brutalne prawa ulicy, egoizm i chaos, niszcząc psychiczne poczucie bezpieczeństwa stałych wychowanków.

