W topografii warszawskiego getta ulica Dzielna 34 to adres-legenda. Przed wojną mieściły się tu dom i kibuc syjonistycznej organizacji Hechaluc, a później Hechaluc-Dror (Wolność). W latach okupacji to najpierw skromne podwórze stało się kuźnią zbrojnego i duchowego oporu, w której krzyżowały się ścieżki młodych bojowników oraz Starego Doktora.
Czym były „Kuchnie” w getcie? Dlaczego "Kuchnia" w adresie? Poprzednio myślałem, że to chodzi o wejście kuchenne. To chodziło jednak o tajne nauczanie, które często, jak na Dzielnej 34, skupiało się w "kuchniach"*. W kuchniach tzw. ludowych dzieci i młodzież oprócz dożywiania miały szansę, by przez kilka godzin w ciągu dnia uczestniczyć w lekcjach zorganizowanych specjalnie dla nich i w ten sposób również zapomnieć o głodzie. Nauczanie w getcie było w tym okresie zabronione! Najbardziej znane są kuchnie ludowe dla dorosłych, szczególnie kuchnia ludowa prowadzona przez Rachelę Auerbach, jedną z trzech działaczek Oneg Szabat, która przeżyła wojnę. Kuchnia prowadzona przez nią na ulicy Leszno 40 stała się platformą dla zorganizowanego oporu, miejscem spotkań, na których m.in. planowano Powstanie w Getcie Warszawskim.
Kuchnie te wydawały głodującym jedyny darmowy lub bardzo tani posiłek w ciągu dnia (zazwyczaj wodnistą zupę i rację chleba), stając się centralnymi punktami zbiórek lokalnej społeczności. W wielu wypadkach „Kuchnie” stanowiły oficjalny, legalny kamuflaż dla głębokiego podziemia, ruchu oporu. Niemcy pozwalali na ich otwieranie ze względów sanitarnych, co skwapliwie wykorzystano: pod pozorem prowadzenia stołówki, w tych samych salach organizowano tajne nauczanie, ukrywano archiwistów, a młodzież z ŻOB zakładała tam swoje tajne kwatery i skrytki na broń.
To właśnie dlatego Janusz Korczak, wysyłając swoje ostatnie, oficjalne zaproszenie dla Cywii Lubetkin i Icchaka Cukiermana na pożegnalny spektakl Poczta Tagorego (zagrany w lipcu 1942 roku), zaadresował kopertę krótko i jednoznacznie dla tamtych czasów: „Kuchnia, Dzielna 34”. Był to uniwersalny kod oznaczający serce konspiracyjnego schronienia.
Tajne seminarium w cieniu Zagłady
Organizacja Hechaluc, później Hechaluc-Dror, zorganizowała na Dzielnej 34 seminaria konspiracyjne. Pierwsze zgromadziło się około pięćdziesięciu uczestników ze wszystkich krańców kraju. Wykładowcami byli najwybitniejsi intelektualiści epoki, m.in. Emanuel Ringelblum czy poeta Icchak Kacenelson.
Niezwykłym dokumentem tamtych dni są zachowane, precyzyjne grafiki zajęć z stycznia 1942 roku. Pokazują one niesamowitą dyscyplinę intelektualną, w której Janusz Korczak i Stefania Wilczyńska brali czynny udział:
9 stycznia 1942 (piątek): Rano zajęcia z syjonizmu socjalistycznego, a wieczorem (19:15–20:00) – Psychologia: pogadanka z udziałem Stefy Wilczyńskiej.11 stycznia 1942 (niedziela): Popołudniowy blok (16:00–17:30) wypełnia prelekcja: Korczak – o odwiedzinach Erec. Doktor, uwięziony za murami, dzielił się z młodzieżą wspomnieniami z wolnej Palestyny.18 stycznia 1942 (niedziela): Kolejne dwugodzinne wykłady pedagogiczne Janusza Korczaka (16:00–17:30).20 stycznia 1942 (poniedziałek): Popołudniowe seminarium (14:30–16:00) prowadzone przez Stefanię Wilczyńską.
Ten akademicki grafik realizowany był w najstraszniejszym momencie egzystencji getta. W tych samych dniach stycznia 1942 roku, gdy Korczak przychodził na Dzielną 34 rozmawiać z młodzieżą o psychologii i marzeniach o Erec Israel, parę domów dalej, pod numerem 39, codziennie odwiedzał Główny Dom Schronienia – potworną, przepełnioną śmiercią „trupiarnię”, próbując ratować porzucone na ulicach, umierające z głodu niemowlęta. W tym samym okresie (10 stycznia 1942) niezmordowany Korczak ze spokojem opowiadał bajki w Domu Sierot, a dzieci miały jednocześnie teatr kukiełkowy.
Pod osłoną „Kuchni” na Dzielnej 34 działało także tajne gimnazjum Droru kierowane przez matematyka Marka Folmana, w którym Kacenelson wykładał Biblię. Na zaimprowizowanej scenie w stołówkowej jadalni swoje małe sztuki i scenki wystawiały dzieci z Domu Sierot Janusza Korczaka. Pisze o tym we wspomnieniach Cywia Lubetkin, podkreślając, jak te chwile pozwalały zapomnieć o koszmarze rzeczywistości.
Powstanie styczniowe i dramatyczny wybór Cukiermana
To właśnie w murach Dzielnej 34, pod dachem tej samej „Kuchni”, rodziła się struktura bojowa Żydowskiej Organizacji Bojowej (ŻOB), której dowódcą został Mordechaj Anielewicz. Mieszkali tu Antek Cukierman i Cywia Lubetkin [INDEX].Wyjście w bój: Cywia Lubetkin dokładnie opisała moment wyjścia do pierwszych akcji powstańczych. Bojownicy ŻOB opuszczali Dzielną 34, przechodząc potajemnie przez podwórza sąsiedniej posesji Pawia 35, by wyjść na ulice Muranowa. Jedni rozklejali pierwsze powstańcze plakaty, drudzy podpalali opuszczone domy i niemieckie składy pełne zrabowanego mienia. Po fali ciężkich walk, wobec śmierci wielu towarzyszy broni i poczucia absolutnej klęski, zrezygnowani członkowie organizacji zebrali się w jadalni „Kuchni” na Dzielnej 34 i siedzieli w całkowitym, przytłaczającym milczeniu. W tym momencie skrajnego wyczerpania jeden z obecnych zaproponował zbiorowe samobójstwo. Pomysł spotkał się z desperackim entuzjazmem zebranych, którzy nie widzieli już szans na ratunek. Wtedy wstał Icchak "Antek" Cukierman, który ostro skrytykował tę kapitulację i zaczął żarliwie nawoływać do pomszczenia przelanej krwi na Niemcach. Przekonał zebranych, że tylko walka z bronią w ręku do ostatniego naboju pozwoli ocalić ludzką godność i honor całego umierającego narodu. Noc w jadalni przy Dzielnej 34 stała się mentalnym fundamentem pod przyszłe, wielkie Powstanie w Getcie w kwietniu 1943 roku.
Pod osłoną „Kuchni” na Dzielnej 34 działało także tajne gimnazjum Droru kierowane przez matematyka Marka Folmana, w którym Kacenelson wykładał Biblię. Na zaimprowizowanej scenie w stołówkowej jadalni swoje małe sztuki i scenki wystawiały dzieci z Domu Sierot Janusza Korczaka. Pisze o tym we wspomnieniach Cywia Lubetkin, podkreślając, jak te chwile pozwalały zapomnieć o koszmarze rzeczywistości.
Powstanie styczniowe i dramatyczny wybór Cukiermana
To właśnie w murach Dzielnej 34, pod dachem tej samej „Kuchni”, rodziła się struktura bojowa Żydowskiej Organizacji Bojowej (ŻOB), której dowódcą został Mordechaj Anielewicz. Mieszkali tu Antek Cukierman i Cywia Lubetkin [INDEX].Wyjście w bój: Cywia Lubetkin dokładnie opisała moment wyjścia do pierwszych akcji powstańczych. Bojownicy ŻOB opuszczali Dzielną 34, przechodząc potajemnie przez podwórza sąsiedniej posesji Pawia 35, by wyjść na ulice Muranowa. Jedni rozklejali pierwsze powstańcze plakaty, drudzy podpalali opuszczone domy i niemieckie składy pełne zrabowanego mienia. Po fali ciężkich walk, wobec śmierci wielu towarzyszy broni i poczucia absolutnej klęski, zrezygnowani członkowie organizacji zebrali się w jadalni „Kuchni” na Dzielnej 34 i siedzieli w całkowitym, przytłaczającym milczeniu. W tym momencie skrajnego wyczerpania jeden z obecnych zaproponował zbiorowe samobójstwo. Pomysł spotkał się z desperackim entuzjazmem zebranych, którzy nie widzieli już szans na ratunek. Wtedy wstał Icchak "Antek" Cukierman, który ostro skrytykował tę kapitulację i zaczął żarliwie nawoływać do pomszczenia przelanej krwi na Niemcach. Przekonał zebranych, że tylko walka z bronią w ręku do ostatniego naboju pozwoli ocalić ludzką godność i honor całego umierającego narodu. Noc w jadalni przy Dzielnej 34 stała się mentalnym fundamentem pod przyszłe, wielkie Powstanie w Getcie w kwietniu 1943 roku.
Jak trafić tam dzisiaj? Cała przedwojenna zabudowa tej części ulicy Dzielnej została po 1943 roku zrównana z ziemią. Współczesne, zielone osiedle Muranów wznosi się na usypanych z tamtego popiołu tarasach. Stojąc dziś na chodniku ulicy Dzielnej, mniej więcej w połowie odcinka między skrzyżowaniem z Karmelicką a Muzeum Więzienia Pawiak, to dokładnie stoisz nad zasypanymi piwnicami Dzielnej 34.
