Wednesday, July 15, 2026

Z Krochmalnej 92 na fronty świata: Żołnierze Starego Doktora.



PŁK MICHAŁ WRÓBLEWSKI, był więźniem getta warszawskiego i pracował z Januszem Korczakiem w tym samym Domu Sierot. Był również aktywny w konspiracji na terenie getta (podziemiu getta). Zdołał wydostać się z getta i żył na „aryjskich papierach”. Zgłosił się na ochotnika do Armii Radzieckiej w pobliżu Kijowa, a później został przeniesiony do Wojska Polskiego, gdzie awansował do stopnia pułkownika. Mieszka w Szwecji.

Długo się zastanawiałem, jaki dać tytuł i jak opisać dwóch bursistów Korczaka, Pana Józka i Pana Miszę, walczących z faszyzmem z bronią w ręku. Józek Halpern Arnon był w szeregach armii brytyjskiej i walczył w Afryce, a potem we Włoszech itd. Pan Misza był w Armii Czerwonej, a potem od miejscowości Sumy na Ukrainie w Wojsku Polskim. W moim archiwum w Sztokholmie znalazłem 30 stron rękopisu o Panu Józku w tym okresie.

Ci, którzy znali ich przed wojną i po wojnie, zapamiętali ich jako ludzi niezwykle spokojnych, opanowanych i zrównoważonych. Rzadko podnosili głos, emanowali głęboką, pedagogiczną cierpliwością. Jednak kiedy faszyzm zagroził całemu światu, ci dwaj dawni bursiści z Domu Sierot (DS) Janusza Korczaka zostali zmuszeni, by naukę Starego Doktora o odwadze i ludzkiej godności przekuć w czyn – z bronią w ręku.

Aby w pełni zrozumieć ich drogę, trzeba najpierw cofnąć się do tragicznego września 1939 roku i spojrzeć na specyficzny, bolesny stosunek samego Janusza Korczaka do wojny. Doktor nie był teoretykiem pacyfizmu, który o koszmarze frontu czytał jedynie w książkach – jak sam pisał, przeżył aktywnie aż cztery wojny (jako lekarz polowy m.in. w wojnie rosyjsko-japońskiej, I wojnie światowej i wojnie polsko-bolszewickiej). Korczak postrzegał wojnę nie tylko jako tragedię humanitarną, ale przede wszystkim jako destrukcyjne, nieludzkie zjawisko socjalne, w którym normy społeczne ulegają całkowitemu rozkładowi, a najbardziej bezbronną ofiarą staje się dziecko.

Gdy we wrześniu 1939 roku na Warszawę spadały niemieckie bomby, młody Pan Misza podszedł do Doktora z dramatycznym pytaniem: „Co mam robić?”. Korczak, mimo swojego głębokiego humanizmu i miłości do wychowanków, nie zatrzymywał go przy sobie. Odpowiedział krótko i stanowczo: Pan Misza powinien natychmiast przejść przez Wisłę na prawy brzeg i szukać punktów zbiornych formującego się Wojska Polskiego, by podjąć walkę z najeźdźcą.

Mój Ojciec posłuchał rozkazu Starego Doktora i ruszył na drugą stronę Wisły. Jednak rzeczywistość tamtych wrześniowych dni była pełna chaosu i klęski. Żadnych punktów zbiornych Pan Misza nie znalazł, a polscy oficerowie, których zdezorientowany pytał o miejsca formowania oddziałów, patrzyli na młodego chłopaka z niedowierzaniem i dosłownie „pukali się w czoło”. Polskie dowództwo było w rozsypce, a kraj chylił się ku upadkowi. To właśnie ten moment załamania zmusił mojego Ojca do podjęcia samotnej walki o przetrwanie, która po latach zaprowadziła go do munduru żołnierza na froncie wschodnim.

Ich losy ułożyły się w filmową odyseję, która toczyła się na dwóch skrajnie różnych frontach II wojny światowej, ale według dokładnie tej samej busoli moralnej.

Pan Józek (Józef Halpern Arnon) – Wojownik pustyni i imperium
Józek był małomównym bursistą, który wyemigrował do ówczesnej Palestyny już w 1932 roku. Był chyba najbardziej cenionym przez Korczaka wychowawcą. Wtedy Pan Misza przejął po nim tzw. Gimnastike poranną". To do Józka Korczak napisał swój słynny, gorzki list o polskim antysemityzmie, który podcinał skrzydła wszelkiej pracy pedagogicznej. Gdy wybuchła wojna, Józek nie zwlekał. Wstąpił w szeregi armii brytyjskiej i został wysłany do palących walk w Afryce Północnej, gdzie stanął oko w oko z Korpusem Afrykańskim Rommla. Stamtąd jego szlak bojowy wiódł przez krwawe potyczki we Włoszech, aż do legendarnej Brygady Żydowskiej. W moim archiwum w Sztokholmie odnalazłem 30 stron jego unikalnych, odręcznych wspomnień z tego okresu – skarb, który wkrótce zacznę przepisywać na blogu.

Pan Misza (Michał Wróblewski/Wasserman) – Ochotnik z opustaszonego getta
Mój Ojciec, Pan Misza, był w gruncie rzeczy człowiekiem pokoju – pedagogiem z powołania i zamiłowania. Jego droga na front była jednak czystym majstersztykiem walki o przetrwanie. Po udanej ucieczce z warszawskiego getta przedostał się na wschód. Trafił do okupowanego Kijowa, gdzie pod fałszywą tożsamością „polskiego robotnika” i fachowca murarza zdołał utrzymać się przy życiu pod samym nosem Niemców. Pracował (na aryjskich papierach) i czekał na ofensywę Armii Czerwonej. Gdy front wreszcie dotarł do Kijowa, Ojciec zrobił coś, co pokazało jego niezłomny charakter: natychmiast zapisał się do Armii Czerwonej jako ochotnik. Chciał walczyć z faszyzmem. Od miejscowości Sumy na Ukrainie został następnie przeniesiony do formujących się jednostek Wojska Polskiego (1. Armia WP), gdzie jako oficer (i późniejszy major) przeszedł cały szlak bojowy przez wyzwoloną Warszawę, aż po ostateczny szturm na Berlin. O udziale wychowawców i wychowanków w ruchu oporu w Getcie Warszawskim piszę oddzielnie w ramach mojego blogu.

Przedwojenne „bitwy” na ulicy Krochmalnej
Choć zarówno Józek, jak i Misza słynęli ze swojego spokoju, twarda rzeczywistość ulicy nie była moim Ojcu obca. Jego pierwsze „bojowe” doświadczenia sięgały bowiem lat przedwojennych na Krochmalnej 92. W tamtych czasach żydowscy wychowankowie, którzy opuszczali sierociniec, by udać się do szkół lub z nich powrócić, byli nieustannie narażeni na brutalne ataki ze strony lokalnych chuliganów z Woli.
Mój Ojciec, Pan Misza, stworzył wtedy swoisty patrol ochronny wspólnie z panią Wosią – stanowczą i energiczną praczką z Domu Sierot. Mając panią Wosię u swego boku, Ojciec stał na ulicy i własnymi rękami bronił bezbronnych sierot Korczaka. To tam, w obronie dzieci na chodnikach Krochmalnej, rodził się ten sam fundament. Gdy nadeszła wielka wojna, Ojciec po prostu zamienił obronę wychowanków na obronę całej ludzkości.

Walczyli w różnych mundurach, tysiące kilometrów od siebie – jeden w piaskach Afryki, drugi w błocie frontu wschodniego []. W rzeczywistości jednak bili się pod tym samym, niewidzialnym sztandarem []. Obaj byli żołnierzami z Krochmalnej 92.
Historia wojenna Pana Józka opisana przez żonę, Ceśkę Arnon.
„W latach 1935–1936 Józek pracował jako sekretarz i kierownik Rady Naczelnej ruchu syjonistycznego w Palestynie, mieszkając w tym okresie w Tel Awiwie. Po powrocie do swojego macierzystego kibucu poślubił Ceśkę, swoją obozową i ideową towarzyszkę. Od tamtego momentu kroczyli wspólnym szlakiem życia przez ponad 40 lat. Pod koniec 1937 roku przyszedł na świat ich syn, Asa.
W lecie 1938 roku jego kibuc przeniósł się w celu zasiedlenia na trudne, bagnisto-malaryczne tereny w pobliżu miasta Akki (Akko). Józek wyruszył tam w pierwszej, pionierskiej grupie kibucników. Niestety, już po kilku tygodniach zachorował na malarię, co zmusiło go do tymczasowego opuszczenia osady. Przez cały trudny okres lat 1939–1941 ich rodzina żyła w rozłączeniu: jedno z rodziców wraz z synem przebywało w poprzednim osiedlu, podczas gdy drugie organizowało życie w nowym miejscu. Przez kilka miesięcy Józek pracował fizycznie na budowie w Dżeninie, gdzie wznosili stację policji brytyjskiego rządu mandatorskiego. Niedługo potem, jesienią 1941 roku, podjął ostateczną decyzję i zgłosił się jako ochotnik do armii brytyjskiej w ramach formującej się Brygady Żydowskiej, która miała wkrótce podjąć walkę w Egipcie, a później na froncie europejskim we Włoszech, stając twarzą w twarz z niemieckim najeźdźcą.
Długich pięć lat spędził Józek w wojsku, z czego co najmniej cztery poza granicami kraju. W 1944 roku urodziła się ich córka, Awital, która poznała swojego ojca dopiero wtedy, gdy miała już blisko dwa lata. Okres służby w armii, a zwłaszcza pobyt w Europie, był niezwykle różnorodny pod względem powierzanych mu zadań, bliskiej styczności z ludźmi, a przede wszystkim – wstrząsających przeżyć związanych ze spotkaniami z ludzkimi rozbitkami wojennymi. Józek stykał się bezpośrednio z grupami ocalałej z Zagłady młodzieży, która z pomocą UNRRA organizowała się w obozach przejściowych i tymczasowych kibucach, przygotowując się do masowej emigracji do Erec Israel. Spędził wśród nich kilka tygodni, prowadząc dla nich wykłady oraz przygotowując ich do przyszłego życia w ojczyźnie.
Jednym z najbardziej poruszających, bolesno-radosnych momentów tamtego czasu było jego osobiste spotkanie z rodzonym bratem na ziemi włoskiej oraz odnalezienie dwóch szwagrów (braci jego żony, Bejki), którzy przeszli przez piekło obozów koncentracyjnych w Auschwitz i Bergen-Belsen. Po pięciu latach wojennej tułaczki, w 1946 roku, Józek powrócił wreszcie do swojego domu – głęboko stęskniony, zmęczony, ale gotowy, by torować drogę ku zupełnie nowej przyszłości.”

Komentarz historyczno-biograficzny (Dlaczego te strony o Panu Józku i Panu Miszy, jak i inne wpisy, tworzą całość?)
To swoiste połączenie losów dwóch bylych wychowawców w Domu Sierot Janusza Korczaka, tworzy niezwykle spójną opowieść, która idealnie zazębia się ze strukturą mojego bloga:
  • Pionier i żołnierz Brygady Żydowskiej: Strona 7 s opowieści Ceśki Arnon, pokazuje Józka jako budowniczego i pioniera [w Polsce należał do Haszomer Hacair], a strona 8 jako żołnierza, który wraca do Europy w brytyjskim mundurze, by nie tylko walczyć, ale ratować ocalałych.
  • Wątek UNRRA i obozów-kibuców (Akcja Bricha): Zapis o tym, że Józek spędził tygodnie w obozach DP UNRRA, prowadząc wykłady dla ocalałej młodzieży syjonistycznej, to kolejny bezpośredni punkt wspólny z akcją Brichy i Aliah Beth, o której pisałem przy okazji statku Transilvania i Pana Miszy, oficera na granicy polsko-czechosłowackiej w 1946 roku! Pokazuje to, że podczas gdy mój Ojciec, Pan Misza, zabezpieczał przejście, emigrację Ocalałych z Polski na Zachód to Józek w tym samym czasie przygotowywał ich mentalnie i organizacyjnie do dalszego wjazdu do Palestyny jako żołnierz Brygady.
  • Emocjonalna klamra Bergen-Belsen i wpis na moim blogu: Wzmianka w rekopisie Ceśki o odnalezieniu przez Józka we Włoszech szwagrów (ocalonych z Auschwitz i Bergen-Belsen) to potężna klamra z historią małej Sali i Gitli Nejkrong, która w tym samym Bergen-Belsen oddała życie.
Szlak wojenny Brygady Żydowskiej (Jewish Brigade Group) rozpoczął się w Egipcie (jesień 1944 r.), lecz główne działania miały miejsce we Włoszech (marzec – maj 1945 r.) w ramach kampanii włoskiej. Formacja dotarła na front w marcu 1945 r., przechodząc szlak bojowy od rejonu rzeki Senio, walcząc z wojskami niemieckimi wzdłuż linii Gotów i na przedpolach Bolonii.
Po kapitulacji Niemiec Brygada została przeniesiona na granicę włosko-jugosłowiańską, a następnie do Belgii i Holandii. Jej żołnierze odegrali kluczową rolę humanitarną, pomagając ocalałym z Holokaustu oraz wspierając nielegalną imigrację do Mandatu Palestyny. Wielu weteranów zasiliło później szeregi izraelskiej armii (IDF).