Listy Stefanii Wilczyńskiej podpisywanie, STEFANIA W., z jej pobytu w Eretz Israel ukazywały się w „Małym Przeglądzie” w latach 1935–1939. „Pani Stefa” opisywała swoje doświadczenia z życia w kibucu (głównie z kibucu Ein Harod) oraz proces budowania nowego społeczeństwa.
Listy były pisane prostym, bezpośrednim językiem, stanowiły unikalne świadectwo jej fascynacji ruchem kibucowym i dylematów związanych z ewentualną emigracją na stałe. Listy służyły podtrzymaniu kontaktu z wychowankami Domu Sierot w Warszawie oraz przybliżeniu czytelnikom „Małego Przeglądu” idei odrodzenia żydowskiego w Eretz Israel.
Wilczyńska opisywała codzienność w Ein Harod, trudności i radości. Listy byly pisane prostym, bezpośrednim językiem, często nawiązywały do warunków życia w Domu Sierot na Krochmalnej.
Bardzo ciekawy jest opis "kłótni" z budowniczym któremu tłumaczy dla niej sprawy oczywiste. Oczywiste dla Pani Stefy, po tym jak Janusz Korczak zaprojektował Dom Sierot na Krochmalnej a pózniej Nasz Dom na Bielanach gdzie i łazienki i klozet były zaprojektowane i zbudowane według potrzeb dzieci a nie norm dla dorosłych.
Kłócę się z budowniczym,dlaczego każe kontakty elektry-czne, łańcuszki w ubikacjach zawysoko umieszczać?Właśnie wtedy dzieci nie sięgają, wspi-nają się, ciągną, szarpią i wię-cej się rwie, psuje, łamie. Alebudowniczym trudniej wytłuma-czyć, co potrzebne dla dzieci,niż dzieciom, jak mają szano-wać, obchodzić się i pilnować,by nie zniszczyły i nie zmarno-wały. I opowiedziałam mu, żeu nas na Krochmalnej przez 25lat tylko jedno krzesło ze 110zostało złamane. I to też wier-nie dalej służy — w szwalni,chociaż z obciętymi nogami —.
| Sławne krzesła Domu Sierot były używane nawet na podwórku. Dom na drugim planie po prawej to kamienica czynszowa Krochmalna 90. |
| Ten sam rodzaj krzeseł były używane nawet na koloniach letnich w Gocławku. Na fotografi wychowawca, Pan Misza (Wasserman Wróblewski) i dzieci. |
