Monday, May 11, 2026

„Szatańskie kobiety” - Oblicze jako broń: Ostatnie zwycięstwo kobiet z He-Chaluc podczas Powstania w Getcie Warszawskim - To nie był uśmiech radości, lecz uśmiech suwerenności!




Nagość, zamiast być symbolem upokorzenia, stała się aktem ofensywnym, który do dziś rzuca wyzwanie historii. To nie był uśmiech radości, lecz uśmiech suwerenności.




                                                 Zamiast Wstępu słowa generała Stroopa:
To nie były kobiety, to były furye! Strzelały z pistoletów ukrytych w fałdach sukien. Nie błagały o litość. Patrzyły nam prosto w oczy z taką nienawiścią, że moi ludzie tracili pewność siebie."

W cieniu Powstania w Getcie Warszawskim rozegrała się walka, której nie opisano w raportach wojskowych. Kiedy hitlerowcy zmuszali młode kobiety z organizacji He-Chaluc i ŻOB do nagości, chcieli odebrać im godność i zamienić je w anonimowe ofiary. Jednak te kobiety uczyniły ze swojej nagości ostatnie pole bitwy.

Patrząc na ich twarze, nie widzimy strachu, lecz dumną wyzywającość, a czasem nawet uśmiech. To nie był uśmiech radości, lecz uśmiech suwerenności. Wykorzystały swoją mimikę jak precyzyjnie wymierzoną broń, by uderzyć w sam fundament nazistowskiej pychy. Poprzez swoją niezłomną postawę dokonały moralnej konfiskaty zwycięstwa: pokazały, że kat jest barbarzyńcą, a one – nawet bez ubrań – pozostają niezwyciężonymi żołnierzami. Nagość, zamiast być symbolem upokorzenia, stała się aktem ofensywnym, który do dziś rzuca wyzwanie historii.

Kobiety - Dwa oblicza oporu: Od zagłady do ofensywnego zwycięstwa
Kiedy patrzymy na fotografie nagich żydowskich kobiet z czasów Holokaustu, dostrzegamy dwa fundamentalnie różne stany ludzkiego ducha. W krajach bałtyckich, nad krawędziami masowych grobów kopanych przez Einsatzgruppen, aparat uchwycił ostateczną formę ludzkiej bezbronności. Tam nagość była ostatnim etapem industrialnego procesu mordowania; ofiary stoją w obliczu natychmiastowego końca, a na ich twarzach maluje się niewyobrażalny lęk, jaki pojawia się, gdy od śmierci dzielą sekundy.
Jednak na zdjęciach z powstania w getcie warszawskim z 1943 roku widzimy coś zupełnie innego. Tutaj spotykamy kobiety z He-Chaluc i ŻOB. Dla nich nagość nie była końcem, lecz kontynuacją walki.

Oblicze jako broń: Ostatnie zwycięstwo kobiet z He-Chaluc
Kiedy hitlerowcy zmuszali te młode kobiety do nagości, chcieli odebrać im godność i zamienić je w anonimowe ofiary. Jednak one uczyniły ze swojej nagości ostatnie pole bitwy. Patrząc na ich twarze, nie widzimy strachu, lecz dumną wyzywającość, a czasem nawet uśmiech. To nie był uśmiech radości, lecz uśmiech suwerenności. Wykorzystały swoją mimikę jak precyzyjnie wymierzoną broń, by uderzyć w sam fundament nazistowskiej pychy. Poprzez swoją niezłomną postawę dokonały moralnej konfiskaty zwycięstwa: pokazały, że kat jest barbarzyńcą, a one – nawet bez ubrań – pozostają niezwyciężonymi żołnierzami. Nagość, zamiast być symbolem upokorzenia, stała się aktem ofensywnym, który rzuca wyzwanie historii. Ich twarze mówią o wyższości, której żadna siła nie zdołała złamać.
Opis kobiet z organizacji He-Chaluc (pionierskiej organizacji młodzieżowej) pojawia się zarówno w oficjalnym raporcie bojowym Jürgena Stroopa z 1943 roku, jak i w jego powojennych relacjach spisanych przez Kazimierza Moczarskiego w książce "Rozmowy z katem".
Stroop był pod ogromnym wrażeniem determinacji oraz bojowości żydowskich kobiet, które nazywał „chalucami” lub „halucami”.
1. W Raporcie Stroopa (1943)
W oficjalnych meldunkach dziennych wysyłanych do Himmlera, Stroop kilkakrotnie podkreślał niebezpieczeństwo, jakie stanowiły kobiety z He-Chaluc. Opisywał je jako fanatyczne bojowniczki:
  • Uzbrojenie i podstęp: Stroop raportował, że kobiety te nosiły pistolety ukryte w majtkach i pod spódnicami. Opisywał przypadki, w których udawały poddanie się, po czym nagle wyciągały broń lub granaty i atakowały esesmanów.
  • Cytat z raportu: "Wśród zatrzymanych Żydów było bardzo wiele kobiet, które należały do organizacji He-Chaluc. [...] Kobiety te były uzbrojone tak samo jak mężczyźni. Niektóre z nich należały do organizacji bojowych." (Meldunek z 13 maja 1943).
  • Determinacja: Zauważał, że wolały zginąć w walce lub popełnić samobójstwo, niż dać się pojmać żywcem.
Stroop o walczących kobietach podczas Powstania w Getcie Warszawskim w 1943. Wspomnienia z więzienia w Polsce po wojnie. ("Rozmowy z katem")
Podczas wspólnego pobytu w celi z Kazimierzem Moczarskim, Stroop wypowiadał się o nich z jeszcze większą szczegółowością, łącząc nazistowski seksizm z mimowolnym podziwem dla ich urody i odwagi:
  • „Szatańskie kobiety”: Nazywał je „wiedźmami” lub „szatanicami”, które walczyły zacieklej niż mężczyźni. Wspominał, że potrafiły strzelać z pistoletów z obu rąk jednocześnie.
  • Estetyka walki: Stroop opisywał ich wygląd – ubrane w bryczesy, z owiniętymi głowami, często rzekomo o „niearyjskiej”, ale fascynującej dla niego urodzie.
  • Strach żołnierzy: Przyznawał, że jego żołnierze bali się tych kobiet bardziej niż mężczyzn, ponieważ „chalucówny” były nieprzewidywalne i walczyły do ostatniego tchu, nawet gdy ich bunkry płonęły.
  • Stroop opowiadał Moczarskiemu: "To nie były kobiety, to były furye! Strzelały z pistoletów ukrytych w fałdach sukien. Nie błagały o litość. Patrzyły nam prosto w oczy z taką nienawiścią, że moi ludzie tracili pewność siebie."
Stroop opowiadał Moczarskiemu: "To nie były kobiety, to były furye! Strzelały z pistoletów ukrytych w fałdach sukien. Nie błagały o litość. Patrzyły nam prosto w oczy z taką nienawiścią, że moi ludzie tracili pewność siebie."

Mit Waffen gefangene Weiber der HaluzzenbewegungPochwycone bojowniczki ruchu He-Chaluc podczas powstania w getcie warszawskim (maj 1943 r.). Podczas gdy "męskie" ubrania paramilitarne na tej fotografii z Raportu Stroopa przedstawiają je jako żołnierzy, ich wyraz twarzy komunikuje głębszą, nienaruszalną "Agency through Combat." To wyzywające spojrzenie pozostaje stałą bronią oporu, nawet na archiwalnych zdjęciach, na których bojowniczki te zmuszano do nagości.


Mordowanie ludności żydowskiej w Lipawie w grudniu 1941 roku było częścią masowej eksterminacji Żydów na Łotwie, przeprowadzonej przez niemieckie Einsatzgruppen przy aktywnym udziale łotewskich kolaborantów (tzw. komando Arajsa). Zbrodnia miała miejsce w dniach 15–17 grudnia 1941 r. na wydmach w pobliżu miejscowości Šķēde, na północ od Lipawy. W ciągu tych trzech dni zamordowano ponad 3000 osób, w większości kobiety, dzieci i osoby starsze. Ofiary były przewożone ciężarówkami z Lipawy, a następnie zmuszane do rozbierania się i podchodzenia do wcześniej przygotowanych długich rowów, gdzie je rozstrzeliwano. Akcją dowodzili niemieccy oficerowie SD (Sicherheitsdienst) i policji bezpieczeństwa, a bezpośrednimi wykonawcami egzekucji byli głównie łotewscy policjanci pomocniczy.Fotografie wykonane w grudniu 1941 roku na wydmach w Šķēde należą do najbardziej wstrząsających dokumentów wizualnych Holocaustu. Zostały one zrobione potajemnie przez niemieckiego podoficera Reinharda Wienera oraz (prawdopodobnie) esmana Carla Strobela.

Poniżenie i trauma
Zdjęcia ukazują kobiety w różnym wieku (często całe pokolenia – babcie, matki i córki), które zmuszono do rozebrania się na mrozie przed rozstrzelaniem. Niemcy celowo wykorzystywali nagość jako narzędzie ostatecznego upokorzenia ofiar, odzierając je z godności przed śmiercią. Fotografie dokumentują proces mordowania krok po kroku: od momentu, gdy kobiety stoją w bieliźnie lub nago w grupach, przez zmuszanie ich do ustawienia się nad krawędzią masowego grobu, aż po sam moment wystrzału i ciała wpadające do rowu. Na wielu zdjęciach widać obojętność lub wręcz cynizm oprawców (Niemców i łotewskich kolaborantów), którzy obserwują egzekucję, palą papierosy lub pilnują rozebranych kobiet.

Fotografie dokumentują proces mordowania krok po kroku: od momentu, gdy kobiety stoją w bieliźnie lub nago w grupach, przez zmuszanie ich do ustawienia się nad krawędzią masowego grobu.
Lipawa. Fotografie dokumentują proces mordowania krok po kroku: od momentu, gdy kobiety stoją w bieliźnie lub nago w grupach, przez zmuszanie ich do ustawienia się nad krawędzią masowego grobu.

Lipawa. Fotografie dokumentują proces mordowania krok po kroku: od momentu, gdy kobiety stoją w bieliźnie lub nago w grupach, przez zmuszanie ich do ustawienia się nad krawędzią masowego grobu.

Porównanie nagości.

"Agency through Combat": Doświadczenie walki daje Bojowniczkom Getta psychiczną zbroję, która nie znika w momencie przymusowego zdejmowania ubrań.
"The Decisive Gaze": Różnica między patrzeniem prosto w obiektyw kamery jak przeciwnik (Warszawa) a odwracaniem od niej wzroku w strachu i rozpaczy (Lipawa).
"Spatial Freedom": Sam fakt, że dziewczęta w Warszawie przez kilka dni były "wolne" i kontrolowały swoje dzielnice, dał im poczucie suwerenności, które jest widoczne w ich wyrazie twarzy (minach).

Uznając ich 'Agency through Combat' oraz siłę 'The Decisive Gaze', dostrzegamy, że bojowniczkom z Getta Warszawskiego 'Spatial Freedom' nigdy nie została w pełni utracona; nawet w obliczu wymuszonej nagości, ich opór pozostał nienaruszalnym aktem suwerenności, którego żadne archiwum nie powinno nigdy skrywać.

Badaczka Zoë Waxman oraz inne przedstawicielki nauki argumentują, że musimy uważać, aby nie 'rewiktymizować' kobiet poprzez czynienie z ich nagich ciał własności publicznej. To akademickie stanowisko bezpośrednio wpłynęło na dzisiejszą politykę archiwalną, prowadząc do tego, co niektórzy określają mianem 'cenzury', a inni 'etyką kuratorską'. Celem tych badaczek niekoniecznie było fizyczne zniszczenie fotografii, lecz usunięcie ich z widoku publicznego. Argumentują one, że patrząc na nagą bojowniczkę, jesteśmy zmuszeni do przyjęcia perspektywy esesmana, który ją obnażył. Wycofując zdjęcie, wierzą, że 'oddają jej ubranie' i godność. W rezultacie, choć fizyczne odbitki nadal istnieją w głębokich archiwach, przestały być wykorzystywane w wystawach i podręcznikach, stając się trudnymi do odnalezienia nawet dla naukowców. Ta zmiana, napędzana głównie przez feministyczny zwrot w badaniach nad Holokaustem, jest szkodliwa; poprzez wybielanie brutalnej rzeczywistości nazistowskich zbrodni, nieświadomie działa na korzyść osób zaprzeczających Holokaustowi.

Postscriptum: Rezonujące spojrzenie
Publikując te zapomniane zdjęcia archiwalne, żywiłem głębokie obawy co do tego, jak zostaną odebrane. Reakcje czytelników – a w szczególności żydowskich kobiet z Polski, Izraela i Szwecji – okazały się niezwykle spójne. Nie dostrzegają oni w nagości stanu bezbronnej wiktymizacji; widzą w niej pole ostatecznej walki.
Jak napisała jedna z czytelniczek z Polski/Izraela:
„Tych zdjęć nagich bojowniczek getta z emocjami i mową ciała, które są ich ostatnim aktem walki – nigdy dotychczas nie widziałam. Pozostałe, równie wstrząsające fotografie były wielokrotnie wykorzystywane w filmach dokumentalnych, publikacjach czy na wystawach o tematyce Zagłady. Dzięki za wzbogacenie mojej skromnej wiedzy. A wspomnienie uśmiechu tej dziewczyny – bohaterki pozostanie już ze mną na zawsze”.
Te słowa znalazły odzwierciedlenie w opinii szwedzkiej czytelniczki, która uchwyciła dokładnie to samo odwrócenie nazistowskiej dynamiki władzy, o którym pisałem:
Te kobiety to bohaterki. Tak odważne i silne. To musiało być dla nich piekło. Te obrzydliwe świnie [SS] musiały czuć się jeszcze bardziej świniowato, gdy kobiety szły nagie i 'nietykalne' [osårbara]. Dobra walka tych kobiet!”
Odpowiedzi te stanowią ostateczny kontrargument przeciwko „ochronnej cenzurze” stosowanej przez współczesne archiwa. Ukrywając te zdjęcia pod płaszczykiem „etyki kuratorskiej”, wcale nie chronimy tych kobiet; doprowadzamy do końca nazistowski plan wymazania ich ostatniego oporu. Kiedy opinia publiczna otrzymuje wreszcie możliwość ich zobaczenia, nie patrzy na odsłonięte ciała wzrokiem podglądacza. Zamiast tego patrzy na ich twarze, dostrzega uśmiech i rozumie, że nawet po obdarciu z odzienia i próbie odarcia z godności, te bojowniczki pozostały całkowicie nietykalne wobec wstydu, jaki próbowali narzucić im oprawcy. Ich ostatnia bitwa została w końcu dostrzeżona.
  • #WomenInTheHolocaust
  • #FeministHistory
  • #WarsawGhettoUprising
  • #PowstanieWGetcieWarszawskim
  • #HolocaustHistory
  • #HeChaluc
  • #JewishResistance
  • #ZOB
  • #GenderedGaze
  • #KobietyWGetcie
  • #WomenFighters
  • #BodyAsResistance
  • Saturday, May 9, 2026

    Słowa piosenki które Korczak chciał uczynić Miedzynarodowym Hymnem Dzieci: "Ale mentshn zaynen brider: broyne, gele, shvartse, vayse. Felker, lender un klimatn – s’iz an oysgetrakhte mayse" .


     
    װײסע, ברױנע, שװארצע, געלבע —
    מישט די פארבן אױס צוזאמען!
    אַלע מענטשן זײנען ברידער…
    פון אײן טאַטן, פון אײן מאַמען!
    Janusz Korczak usłyszał pieśń ברידער z tymi słowami podczas jednego z przedstawień w getcie, a historia o jego pragnieniu, by uczynić ją międzynarodowym hymnem dziecięcym, opisana jest w pamiętnikach Icchaka Cukiermana (Antka) pt. Nadmiar pamięci jak przez Michała Zylberberga
    Oto szczegóły tego wydarzenia:
    • Pieśń: Utwór został wykonany przez dzieci w getcie podczas jednego z wieczorów kulturalnych zorganizowanych przez Korczaka. „Wszyscy ludzie są braćmi; brązowi, biali, czarni i żółci” było później częścią pieśni bojowej o solidarności i godności ludzkiej w samym środku nazistowskich prześladowań.
    • Reakcja Korczaka: Według Cukiermana, Korczak był głęboko poruszony występem dzieci. Wyraził opinię, że pieśń ta ma tak potężne przesłanie o powszechnej równości, że chciał ją przetłumaczyć na język polski (prawdopodobnie pierwotnie śpiewano ją w jidysz) i rozpowszechnić na całym świecie jako oficjalną pieśń wszystkich dzieci.
    W książce „Nadmiar pamięci”. Icchak Cukierman („Antek”) opisuje Korczaka jako postać, która łączyła różne środowiska getta swoją niezłomną postawą moralną.
    Oto inne istotne szczegóły dotyczące ich relacji i wspomnień Cukiermana:
    • Wspólne seminaria: Cukierman wspomina, że zapraszał Janusza Korczaka do wygłaszania wykładów dla młodych konspiratorów i nauczycieli na tajnych seminariach w getcie. Korczak chętnie dzielił się swoimi doświadczeniami z czasów studiów i tajnego nauczania na tzw. Latającym Uniwersytecie.
    • Wsparcie dla Domu Sierot: Choć Cukierman był zaangażowany w budowanie struktur zbrojnych, on i inni członkowie podziemia żywili ogromny szacunek dla „Starego Doktora”. Traktowali jego pracę wychowawczą jako formę duchowego oporu, który był równie ważny co przygotowania do walki z bronią w ręku.
    • Wizyty w sierocińcu: W pamiętniku pojawiają się wzmianki o wizytach u Korczaka, podczas których Cukierman obserwował niezwykłą godność i spokój, jakie panowały w Domu Sierot mimo głodu i otaczającego terroru. Te spotkania miały ogromny wpływ na morale młodych ludzi z ŻOB.
    Słowa, pochodzą z pieśni „Wszyscy ludzie są braćmi” (jid. „Ale mentshn zaynen brider”), która stała się symbolem oporu w getcie warszawskim (nawet Bund uzywał cystat z pierwszej zwrotki na swoich afiszach w w gazecie organizacji młodziezowej), a jej tekst w wersji śpiewanej przez dzieci brzmiał:
    „Wszyscy ludzie są braćmi:
    brązowi, biali, czarni i żółci.
    Jedno słońce nad nami świeci,
    jednej ziemi jesteśmy dzieci.”
    „Ale mentshn zaynen brider” (Wszyscy ludzie są braćmi)
    Zwrotka 1
    װײסע, ברױנע, שװארצע, געלבע —
    מישט די פארבן אױס צוזאמען!
    אַלע מענטשן זײנען ברידער…
    פון אײן טאַטן, פון אײן מאַמען!
    Ale mentshn zaynen brider:
    broyne, gele, shvartse, vayse.
    Felker, lender un klimatn –
    s’iz an oysgetrakhte mayse. 
    Tłumaczenie:
    Wszyscy ludzie są braćmi:
    brązowi, żółci, czarni, biali.
    Narody, kraje i klimaty –
    to tylko zmyślona bajka.
    Zwrotka 2
    Vayse, shvartse, broyne, gele –
    misht di farbn oystsuzamen!
    Ale mentshn zaynen brider,
    fun eyn tatn, fun eyn mamen. [1, 2]
    Tłumaczenie:
    Biali, czarni, brązowi, żółci –
    wymieszajcie wszystkie te kolory razem!
    Wszyscy ludzie są braćmi,
    z jednego ojca i z jednej matki.

    Autorem tych słów jest Icchok Lejbusz Perec (I. L. Peretz), jeden z najważniejszych pisarzy literatury jidysz. Utwór nosi tytuł „Brider” (jidysz: ברידער, czyli „Bracia”) i jest często określany jako jidyszowa „Oda do radości”, ponieważ tradycyjnie śpiewa się go do melodii Finału IX Symfonii Ludwiga van Beethovena.

    Tekst Pereca jest gorzką i ironiczną odpowiedzią na powszechny wówczas antysemityzm i rasizm, punktującą hipokryzję europejskiego uniwersalizmu. Dlaczego te słowa są tak ważne?
    Humanizm przeciw segregacji: 
    Perec napisał ten tekst pod koniec XIX wieku, aby pokazać, że biologiczne różnice („natura jest taka sama”) są niczym wobec wspólnego człowieczeństwa. Wersja z getta zawierała też dalsze słowa:
    „Choćbyś był biedny czy bogaty,
    z dalekiej czy bliskiej chaty.
    Krew nasza płynie tak samo,
    każdego z nas rodziła mamo.”
    Pieśń ta, często śpiewana po jidysz, była wyrazem humanistycznych przekonań, a Janusz Korczak widział w niej hymn braterstwa.
    • „Wszyscy ludzie są braćmi: brązowi, biali, czarni i żółci...”