Oto tłumaczenie stron 30 do 35 na język polski. Tekst opisuje kulisy zdjęcia audycji radiowych Korczaka, reakcję polskiej opinii publicznej po jego śmierci oraz kulisy powstania jego ostatniego dzieła wydanego przed wojną.
Tłumaczenie strony 30: „...w Polskim Radiu...”
...jeszcze w Radiu [Polskim] – i chociaż była to rzecz jasna prawda, to audycje te miały ustalony czas emisji i określoną godzinę. Przypadki te oraz ich charakterystyczny ton sprawiły, że kierownictwo stacji radiowej nie potrafiło pogodzić się z faktem, że „Żyd będzie przemawiał do dzieci chrześcijańskich”. Zanim powiadomiono go o tym oficjalnie, po prostu zmienili czas emisji jego audycji na wczesne godziny poranne w dni powszednie. Korczak, który posiadał ogromne poczucie własnej godności, nie pogodził się z tym posunięciem, w którym dopatrywał się podłości i tchórzostwa. Natychmiast ogłosił, że nie zamierza więcej stawać przed mikrofonem, i to nie z własnej winy. Z drugiej strony [kierownictwo] nie spieszyło się zbytnio, by naprawić tę krzywdę, w obawie przed reakcją antysemickich radykałów...
A przy okazji jego audycji w radiu, przypominam sobie jedną rozmowę, o której mi opowiadał, a która stanowi unikalne świadectwo jego spojrzenia na sprawy narodowe i osobiste:
Rzecz działa się nazajutrz po śmierci [Józefa] Piłsudskiego. Kraj ogarnęła żałoba, dzwony biły z wież kościołów. Artyści, pisarze, dziennikarze i ludzie sztuki zaczęli prześcigać się w tworzeniu legendy o bohaterze i wyzwolicielu Polski. Korczak także przygotował na tę okazję audycję radiową. Nie nagrał jej jednak i nie gloryfikował postaci zmarłego w konwencjonalny sposób, lecz zatytułował swoje przemówienie „Wychowawca z boku”. Było to wyraźne nawiązanie do faktu, że legioniści z dumą posługiwali się w edukacji terminem „wychowanie państwowe” swoich dzieci: „Żołnierz nie płacze”. I rzeczywiście, Korczak pragnął pokazać właśnie te najbardziej ludzkie i osobiste cechy twórcy Legionów. W swojej rozmowie...
Tłumaczenie strony 31: „...opowiadał, że dwukrotnie płakał...”
...opowiadał, że dwukrotnie widział Goldszmita [Piłsudskiego] płaczącego: raz, w czasie gdy wojsko polskie, które było mu tak bliskie sercu, wezwało go na pomoc – a marszałek wyciągnął rękę, by pomóc; i po raz drugi, gdy padł jego ukochany koń, klacz „Kasztanka”, koń jego życia.
Ta prosta i ludzka rozmowa wywołała wściekłość kierownictwa radia. Ci, w swoim zepsuciu i pustce umysłowej, dostrzegli w tej opowieści obrazę majestatu śmierci, wokół której budowano mit. Jednak Korczak nie ustąpił. Opowiedział o tym swoim bliskim przyjaciołom z Legionów. W sprawę wmieszali się ludzie z najwyższych kręgów władzy, a echo tego skandalu dotarło aż do uszu wdowy po Piłsudskim, Aleksandry, która znała Janusza Korczaka i głęboko go szanowała. W ten sposób audycję uratowano.
Jednak ciosy stawały się coraz częstsze. Podejrzliwość Korczaka rosła i nie bez powodu. Opowiadał mi, że kierownictwo Kasy Chorych zaprosiło go do przygotowania podręcznika, który mógłby służyć jako przewodnik medyczny i pedagogiczno-społeczny. Korczak przyjął tę propozycję z radością, ponieważ dawała mu ona szansę na przelanie na papier całego swojego bogatego doświadczenia i rewolucyjnych idei z zakresu higieny społecznej, edukacji i opieki medycznej. Włożył w to dzieło ogrom wysiłku. Rozdział po rozdziale praca posuwała się naprzód, a maszynopis został oddany lekarzowi-pułkownikowi, który kierował tą instytucją. Jednak obiecane honorarium nie nadchodziło. Minęło wiele miesięcy i stało się jasne, że dzieło, w które włożył tak wiele głębokiej myśli i cennego talentu, zostało odłożone ad acta do szuflady. Poczuł, że go tam nie chcą, że nie ma już dla niego miejsca, a jego myśli...
Analiza i kontekst historyczny stron 30 i 31
Te strony przynoszą dwa niesamowite i mało znane fakty historyczne:
- Kulisy bojkotu w Polskim Radiu: Zartal precyzyjnie opisuje mechanizm dyskryminacji (str. 30). Aby uniknąć oficjalnego skandalu z wyrzuceniem uwielbianego „Starego Doktora”, kierownictwo radia zastosowało wybieg – przesunęło audycję na godziny poranne w dni powszednie, gdy dzieci były w szkołach, a dorośli w pracy. Dumny Korczak natychmiast przejrzał tę grę i sam odszedł z anteny.
- Cenzura audycji o Piłsudskim: Absolutnie fascynujący jest opis audycji po śmierci marszałka Józefa Piłsudskiego w maju 1935 roku. Korczak, zamiast pisać nudną, oficjalną laurkę, pokazał ludzkie oblicze wodza. Cytat z tekstu o tym, że Piłsudski płakał po stracie swojej ukochanej klaczy Kasztanki, urzędnicy uznali za „obrazę majestatu”. Interwencja samej Aleksandry Piłsudskiej (wdowy po marszałku), która ceniła Korczaka (Byli razem w zarządzie Naszego Domu na Bielanach), pokazuje, jak wysokie i wpływowe były przedwojenne znajomości Doktora.
- Oszustwo Kasy Chorych: Strona 31 ujawnia kolejny powód narastającej goryczy Korczaka przed wojną. Oficjalna państwowa instytucja medyczna (Kasa Chorych) zamówiła u niego rewolucyjny na te czasy podręcznik, po czym pod wpływem nacisków politycznych i antysemickiej nagonki schowała gotowy maszynopis do szuflady i odmówiła wypłaty honorarium. To ostatecznie utwierdziło Korczaka w przekonaniu, że w przedwojennej Polsce zamykają się przed nim wszystkie drzwi.
(Uwaga tłumacza: Na początku str. 31 w druku hebrajskim pojawia się oczywisty błąd, zamiast nazwiska Piłsudskiego jest wpisane rodowe nazwisko Korczaka – Goldszmit.) Z kontekstu i opisu konia, Kasztanki jednoznacznie wynika, że chodzi o marszałka Piłsudskiego).
Tłumaczenie strony 32: „...i czyny. Korczak powiadomił...”
...i czyny. Korczak powiadomił o swoich ciężkich obawach i anulował umowę.
I tak, krok po kroku, upokorzenie za upokorzeniem – kruszyły się i waliły jego więzi z Polską, w której się urodził, którą kochał i w której tworzył.
Oto poczuł, że ta sama inskrypcja na murach domów: „Nie kupuj u Żyda!” lub „Żydzi do getta!” – była skierowana także przeciwko niemu.
Ziemia Izraela jawiła mu się jako kotwica ratunku. Przez lata zbliżał się do niej, lecz nagle poczuł, że polska ziemia pali mu się pod stopami, bo ziemia ta drży.
Podczas wizyty w kraju [w Palestynie – Erec Israel] towarzyszyło mu już przeczucie nadchodzących dni. W czasie tej próbnej wizyty zbliżył się bardziej do kraju, do wsi, do krajobrazu i do ludzi.
Główny czas swojego pobytu spędził w Ein Harod, gdzie z wieloma tamtejszymi ludźmi nawiązał więzi przyjaźni. W tamtejszych placówkach edukacyjnych przyglądał się z bliska realiom wspólnego wychowania. Kilkakrotnie wyruszał stamtąd, by odwiedzić różne punkty i kibuce – a pod koniec wizyty spotkał się ze mną i spędziliśmy razem kilka dni.
Chłonął całym sobą wszystko z realiów Ziemi Izraela. Zachwycał się krajobrazem, rodziną; kochał błękit nieba w południe i blask gwiazd nocą. Kiedy słyszałem z jego ust słowa podziwu dla tych rzeczy, które dla nas były zwykłą codziennością (gdyż nie dostrzegaliśmy ukrytych możliwości dnia codziennego), zrozumiałem...
Tłumaczenie strony 33: „...spełnienia) – wiedziałem, że...”
...spełnienia) – wiedziałem, że ponad wszystko pragnął pokochać ten kraj, pragnął do niego przylgnąć.
W jego duszy twórcy splotły się realizm z wizjonerstwem. Szukał w tym kraju dawnej świetności oraz osiągnięć nowego osadnictwa jednocześnie.
Pociągiem jechaliśmy na południe, wzdłuż linii kolejowej. Pociąg parowy pędził i sapał wśród wzgórz. Korczak wpatrywał się w nie i rzekł nagle: „Dopiero teraz rozumiem mojego nauczyciela z dawnych lat, Biblię” – i dodał: „Teraz widzę te wzgórza, te doliny i ten ostrokrzew”.
Przez lata studiował Biblię. Obracał ją w tę i z powrotem – lecz dopiero tutaj, gdy zbliżył się do rzeczywistej Ziemi Izraela, zaczął rozumieć wszystko, co było przed nim zakryte: roślinność, zapachy, krajobraz. Niejednokrotnie stał z boku z zaciśniętymi ustami. Kilka razy napisał w swoich notatkach, że ma nadzieję przybyć do Jerozolimy, zamieszkać tam w małym, cichym pokoiku i niczym pustelnik napisać podręcznik do Biblii, słownik hebrajski, mając tylko papier i ołówek...
Widział ten kraj jako poemat i wizję. Cieszył się na wieść, że fabryka cementu nie nazywa się „Szel” lecz „Neszor” [Orzeł]. Ta mała fabryka na górze Karmel – to było wzgórze, które tak mocno poruszyło serce Korczaka. Kochał te małe kamienie. Wciąż pamiętam jego słowa o murach Starego Miasta. Przyglądał się nocnemu rynkowi arabskiemu i dzielnicom Tel Awiwu – i wyczuwał problemy teraźniejszości i przyszłości.
A przy tym „odkrywał” z zachwytem każdą innowację techniczną, każdy szczegół codziennego życia osadników. Gdy jechaliśmy...
Analiza i kontekst historyczny (Strony 32 i 33)
Te strony ukazują głęboki przełom duchowy w życiu Korczaka podczas jego pobytu w Palestynie w 1936 roku:
- Brutalna rzeczywistość w Polsce: Zartal bez owijania w bawełnę opisuje atmosferę antysemickiego bojkotu w przedwojennej Polsce (hasła na murach „Nie kupuj u Żyda”). Korczak bolesnie odczuł, że ojczyzna, dla której pracował, odrzuca go. Palestyna stała się dla niego dosłowną „kotwicą ratunku”.
- Fascynacja kibucem Ein Harod (Ajn Charod): Pobyt w tym słynnym kibucu u stóp góry Gilboa był dla Korczaka kluczowy. Przyglądał się tam systemowi wspólnego wychowywania dzieci (tzw. domy dziecięce w kibucach), szukając punktów wspólnych ze swoją pedagogiką. Góra Gilboa ma bardzo długą historię. Jest jedną z niewielu gór wspomnianych w Biblii i była miejscem jednego z najtragiczniejszych wydarzeń w dziejach narodu żydowskiego,Na szczycie góry Gilboa zginęli król Saul i jego syn, kiedy armia Izraela została rozgromiona przez Filistynów. Zwycięzcy zbezcześcili zwłoki króla i księcia. U stóp wzgórz Gilboa bije źródło, do którego Gedeon przyprowadził swoich wojowników przed zwycięską bitwą z Madianitami. Nad rzeką Charod oddzielił mężnych od tchórzliwych i wybrał tych, którzy byli godni służyć swemu narodowi. Gedeon to jedna z najważniejszych postaci biblijnych. Był on sędzią i wojownikiem z plemienia Manassesa, którego Bóg powołał, by wyzwolił Izraelitów spod wieloletniej i brutalnej dominacji ludu Midianitów. Gedeon pokonał gigantyczną armię najeźdźców za pomocą zaledwie 300 starannie wyselekcjonowanych wojowników. Zamiast mieczy, żołnierze Gedeona użyli trąb, dzbanów i pochodni, co wywołało panikę w obozie wroga
- Nowe odczytanie Biblii: Scena z pociągu (str. 33) jest niezwykle poruszająca. Korczak, jadąc przez spalony słońcem krajobraz Bliskiego Wschodu, nagle zaczyna rozumieć Biblię nie jako abstrakcyjny tekst religijny, ale jako żywą opowieść wyrastającą z konkretnej ziemi, zapachów i flory.
- Marzenie o Jerozolimie: Pojawia się tu niezwykle intymne marzenie Starego Doktora – pragnienie porzucenia wszystkiego, zamieszkania w skromnej izdebce w Jerozolimie i poświęcenia ostatnich lat życia na pisanie własnego komentarza do Biblii. To marzenie nigdy się nie spełniło, bo poczucie obowiązku wobec warszawskich sierot zmusiło go do powrotu do Polski w 1939 roku.
Tłumaczenie strony 34: „...w autobusie...”
...w autobusie, [Korczak] bardzo cieszył się z „oranżady”, która strzelała z butelki [koło] stanowiska kierowcy, a w jadłodajni robotniczej był pod ogromnym wrażeniem systemu płatności i rozliczania na podstawie specjalnego kwitu – czegoś podobnego nie widział nigdzie w Europie. („Nie wierzycie? To nie wierzcie, nie szukam waszej wiary”). Podczas naszej wycieczki do Hajfy, poszedłem do banku i zostawiłem w jednym ze sklepów paczkę, która była w moich rękach. On nie przestawał chwalić tego szczegółu, który był tak naturalny w moich oczach: uczciwości i zaufania ludzi biznesu oraz naturalnego porządku, który panował w sklepach w tamtejszej pierwszej dzielnicy handlowej, jaką była Hadar ha-Karmel. Różne wrażenia zapisały się w jego umyśle i sercu. Były to doświadczenia na granicy mistycyzmu i głębokiego, przejmującego realizmu, aż do bólu. Pewnego razu zapoznał się z planem urbanistycznym dotyczącym sytuacji bezimiennego sierocińca, który miał powstać na ziemi Izraela. W liście do jednego z przyjaciół napisał, że wierzy, iż w Jerozolimie powstanie „Liga Narodów” jako żywy wzorzec, ale nie po to, by zajmować się polityką i traktatami handlowymi, lecz po to, by stać się centrum na rzecz dobra dzieci i sierot. Z drugiej strony zadawał szczegółowe pytania na temat rolnictwa, handlu, uprawy warzyw oraz... systemów kanalizacyjnych w gospodarstwach.
Jednak ponad wszystko interesowało go dziecko i jego problemy w Ziemi Izraela. Podkreślał, powtarzał i powtarzał, że tutaj wszystko jest nowe dla niego i dlatego nie będzie mógł służyć radą, ani nie odważy się instruować i kierować. Inny klimat, inny język, inne środowisko. Przecież on – jakże mógłby pouczać tutejszych ludzi?
Jednak w głębi jego serca tliła się wiara, że właśnie tutaj można zrealizować...
Tłumaczenie strony 35: „...i urzeczywistnić to, co zostało...”
...i urzeczywistnić to, co zostało uniemożliwione w wielkim, szerokim świecie. Tutaj wolność dziecka i jego równość miały postawić swoje pierwsze kroki. Ta wiara zbliżyła go jeszcze bardziej do kraju. Gdy dzieliłem się z nim choćby raz uwagami na temat instytucji edukacyjnej w dolinie [kibucu], odpowiadał mi natychmiast, że jest już za stary, że nie ma powrotu do przeszłości. Mylił się. Nasza obecność tylko przeszkadza wychowawcom kroczącym ścieżką wspólnego wychowania. Istniały w naszym wychowaniu momenty, z którymi nigdy się nie pogodził, ogólnie rzecz biorąc, cała ta metoda budziła w jego sercu wątpliwości i prowokowała do dyskusji, ale nigdy nie gardził tą pracą.
Istotą jego pedagogicznej teorii było uznanie prawa dziecka do życia. Życia pełnego, samodzielnego. Cel jego wieloletniej walki i zmagań: nie dostosowywać świata dziecka do świata dorosłych. Nie warunkować życia najmłodszych wymaganiami dorosłych, lecz uznać dziecko za obywatela o równych prawach, a nie za kogoś, kto dopiero w przyszłości ma się nim stać. Twierdził: niech dorośli i dzieci żyją obok siebie, na liniach równoległych.
I oto, w ramach wspólnego wychowania w kibucach, odsłonił się przed nim ten wspaniały zalążek wolności i niezależności. Choć Korczak nie był już w stanie stać się aktywnym współtwórcą tego dzieła, to jego spojrzenie było pełne przenikliwości. Potrafił on dostrzec i docenić, a na koniec dostrzec z bliska blaski i cienie tej nowej drogi.
W naszych dzieciach, w tym nowym pokoleniu hebrajskim, widział gwarancję zakorzenienia się, sprawdzian stałości. I z tego powodu cieszył się z każdego...
Analiza i kontekst historyczny (Strony 34 i 35)
Te dwie strony przynoszą fascynujący opis zderzenia wielkiego europejskiego humanisty z surową, pionierską rzeczywistością Mandatu Palestyny lat 30.:
- Zachwyt nad codziennością kibucu: Korczak z dziecięcą niemal radością przygląda się prostej codzienności (str. 34) – butelce oranżady u kierowcy czy systemowi rozliczeń bezgotówkowych w robotniczych stołówkach. Jako człowiek zmagający się z korupcją i nędzą w okresie międzywojennym w Polsce, jest zafascynowany wzajemnym zaufaniem pionierów w Hajfie.
- Mistycyzm połączony z twardą nauką: Zartal kapitalnie wychwytuje dwoistą naturę Korczaka. Z jednej strony Doktor ma wielkie, niemal mistyczne wizje stworzenia w Jerozolimie globalnej „Ligi Narodów na rzecz Dzieci” (zamiast polityki), a z drugiej strony jako lekarz i praktyk drobiazgowo dopytuje o... systemy kanalizacji w rolnictwie.
- Pokora starego mistrza: Bardzo poruszająca jest pokora Korczaka. Mimo statusu międzynarodowego autorytetu, odmawia dawania rad izraelskim wychowawcom, tłumacząc, że nie zna specyfiki ich klimatu i języka.
- Manifest Praw Dziecka: Strona 35 to absolutnie fundamentalne streszczenie filozofii Korczaka. Autor precyzyjnie wykłada jego najważniejszą tezę: dziecko nie jest obywatelem jutra, jest obywatelem dzisiaj. Korczak żądał, aby świat dorosłych i świat dzieci biegły obok siebie paraliżując się nawzajem, na zasadzie partnerstwa, a nie poddaństwa.
- Kibuc jako laboratorium korczakowskie: Korczak dostrzega, że to właśnie w izraelskich kibucach, gdzie dzieci żyły i wychowywały się razem w domach dziecięcych, realizuje się jego marzenie o pełnej niezależności młodego pokolenia.
